Auto na lata? Zapomnijcie o tym!
Jestem po lekturze historii człowieka z Zielonej Góry, który w 1991 r. kupił toyotę carinę i do dzisiaj przejechał nią milion kilometrów. Twierdzi, że w tym czasie ani razu nie miał awarii w trasie, a sprzęgło, wahacze, amortyzatory i tłumik w aucie są oryginalne, tzn. pamiętają Japonię z czasów, gdy Lech Wałęsa obiecywał, że nią będziemy. Przyznacie, że brzmi to nieprawdopodobnie. I jest absolutnie nieosiągalne dla współczesnych samochodów, które nierzadko już przy przebiegu 100 tys. km zaczynają przygotowywać się do spoczęcia w motoryzacyjnym grobie: ich silnik łapie astmę, turbosprężarka - anginę, na tłumiku pojawiają się hemoroidy, a całe wnętrze atakuje łuszczyca.
Nowoczesne auta mają również bardzo poważny problem z praktycznością. Owszem, pojemność bagażników wielu modeli budzi szacunek, ale niestety zdarza się, że kształtem przypominają one Włochy - są nieregularne tak bardzo, że pomieszczą może 500 litrów piasku luzem, ale na pewno nie walizki, w które spakujecie się na urlop. No i ta ciasnota na tylnej kanapie w większości obecnych modeli: grube drzwi, nisko opadające dachy, szerokie wyprofilowane fotele, podłokietniki - wszystko to sprawia, że dorosły człowiek nawet w niektórych luksusowych limuzynach zmuszony jest przyjmować pozycję płodu - zęby ma wbite w kolana.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.