Przekleństwa intelektu
Marcel Proust mawiał, że wielcy pisarze piszą tylko jedno dzieło. On tej zasadzie poświęcił całe swoje twórcze życie
Proust wiedział, że "W poszukiwaniu straconego czasu" uczyni go wielkim. Wiedział też, że stworzy powieść totalną, po której będzie mógł zamilknąć. Wszystko, co pisał wcześniej, miało być jedynie przygotowaniem gruntu pod jego fundamentalne dzieło. Przed "W poszukiwaniu..." opublikował zresztą niewiele. Zbiory szkiców "Rozkosze i dnie" oraz "Pastisze i mieszaniny", jak twierdził Jan Błoński, "były to tylko szkice, ćwiczenia, wprawki przygotowujące dzieło, z którym utożsamiał własne życie". Istniała jeszcze powieść "Jan Santeuil", nad którą pracę Proust rozpoczął w latach 90. XIX w. Mając jednak świadomość jej niedostatków, nie tylko jej nie wydał, ale nawet nikomu nie pokazał. Gdy 30 lat po śmierci pisarza odtworzono ją z podartego rękopisu, okazało się, że w powieści znaleźli się podobni bohaterowie i podobne epizody do tych z "W poszukiwaniu straconego czasu" - tyle że w niedoskonałej jeszcze postaci.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.