Spontaniczna gestykulacja
Malarstwo to raczej poligon doświadczalny dla gestu, w którym wszystkie chwyty są dozwolone. Deformacje są tego najpiękniejszym wyrazem - tłumaczy Cezary Bednarczyk, kolejny finalista konkursu Pro Arte
Tradycja malarstwa gestu sięga połowy zeszłego wieku. Jego formuła, jako pola dla nieskrępowanej niczym artystycznej ekspresji, właściwie wyczerpała się wraz z odejściem twórcy gatunku, Jacksona Pollocka. Jego metoda pracy, czyli rozchlapywanie farby prosto z puszki na położonym na płask płótnie, była tyle charakterystyczna, co uniwersalna. Dlatego od tamtej pory każdy, kto daje się ponieść swobodzie pracy, jaką daje farba olejna, wypada jak marny naśladowca amerykańskiego artysty. Na szczęście obrazy Cezarego Bednarczyka z serii "Szkice do portretu" wyślizgują się temu banałowi, ponieważ są oparte na intrygującej deformacji. To daje element zaskoczenia, który pozwala im zachować odpowiednią proporcję między uczciwym artystycznym eksperymentem a zwykłym efekciarstwem. W wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej artysta opowiada, jak doszedł do tej formuły, oraz zdradza, dlaczego jest przeciwny obrazom, które sprawiają wrażenie kompozycji dopiętych na ostatni guzik.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.