Dziennik Gazeta Prawana logo

Sto zielonych od dobrej wróżki

2 lipca 2018

Czasami literackie legendy nie mają wizerunku, lecz jedynie własną twarz - czyli "Historie o zwykłym szaleństwie", niepublikowane dotąd u nas opowiadania Charlesa Bukowskiego

Są pisarze, którzy działają niczym własna agencja PR (najnowszy przykład - dzienniki czcigodnych, trzydziestoparoletnich starców, Jacka Dehnela i Szczepana Twardocha) i choćby nawet głosili swoje nieprzystosowanie oraz ogólne désintéressement względem sławy, wydają się przystosowani wręcz idealnie, zakotwiczeni w środowiskowej towarzyskości, w mediach, w systemie nagród i stypendiów. Są jednak również tacy, którzy krążą gdzieś na dalekich orbitach, praktycznie niewidoczni, nieznani, niedocenieni. Książek ilu z nich - pomijając naturalnie zacne i liczne grono grafomanów - nie mieliśmy okazji przeczytać? I czy można być wybitnym pisarzem bez czytelników? Odpowiedź na to drugie pytanie jest raczej prosta: można, tak samo jak można być fatalnym pisarzem z całą armią wyznawców.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.