Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W wolnej chwili

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Wokalistę powinniście znać z zespołu The National, natomiast drugą postać projektu EL VY z pracy z Menomeną czy Ramona Falls. Po 10 latach znajomości Matt Berninger i Brent Knopf, bo o nich mowa, połączyli siły. Gościnnie pojawia się dodatkowo wokalista z Portland - Ural Thomas. Materiał na "Return to the Moon" nieco różni się od dokonań panów we wcześniej wspomnianych projektach. Co prawda Matt nie pozbawił swojego głosu charakterystycznej melancholii, którą czaruje w The National, ale tu towarzyszy mu przede wszystkim więcej elektroniki i wycieczki w bardziej zakręcone strony. Są doskonałe potencjalne gitarowe hity ("Happiness, Missouri") czy rozczulająca ballada ("Careless"), ale największe wrażenie robią "Need a Friend" pełne zabaw z klawiszami oraz "Im the Man to Be" z klimatem funky. Materiał zyskuje z każdym przesłuchaniem. Warto też się wsłuchać w pełne humoru, a czasami goryczy teksty. Niestety, na razie panowie nie mają na swojej trasie polskiego przystanku, ale oby to się szybko zmieniło. "Return to the Moon" to wyborne danie, jakim poczęstowali nas na jesień Matt i Brent.

@RY1@i02/2015/217/i02.2015.217.196000800.806.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

"Mamut" Fisza, Emade i ich Tworzywa to jedna z najlepszych płyt na naszym rynku w zeszłym roku. Teraz wychodzi jej "super" wersja - "Supermamut". Graficznie została powiększona o plakat i wiele znakomitych koncertowych zdjęć. Na samych płytach (CD+DVD) dodatkowo znalazły się dwa teledyski, krótki materiał filmowy o płycie oraz instrumentalne wersje piosenek. Te ostatnie pięknie przenoszą w świat delikatnego triphopu, klimatu jazzu, funky, przestrzennej elektroniki. Z wersji instrumentalnej zrobiła się trochę inna płyta. Teksty nie narzucają tu odbioru, interpretacji i słucha się tego trochę jak soundtracku, jednocześnie jeszcze bardziej można docenić wartość samej muzyki. Chociaż warto zaznaczyć, że teksty w tradycyjnej wersji płyty są znakomite. Dodatkowo na półkach sklepowych znalazła się winylowa wersja "Mamuta". Fisz Emade Tworzywo są obecnie na trasie koncertowej i warto ich złapać w swoim mieście, bo na żywo "Mamut" brzmi jeszcze lepiej. W najbliższym czasie zagrają m.in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i we Wrocławiu.

@RY1@i02/2015/217/i02.2015.217.196000800.807.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Po miesiącach oczekiwań interaktywny film grozy z prawdziwego zdarzenia nareszcie zawitał na PlayStation 4. Czy nieobiektywny miłośnik horroru mógłby wystawić "Until Dawn" ocenę niższą niż szkolna piątka? Rzeczony tytuł jest samoświadomy swojej przynależności gatunkowej, z czego robi użytek. Niby każdy zna filmy o grupce młodych ludzi, których na kempingu czy przy leśnej górskiej chatce wyrzyna jakiś zamaskowany psychopata, ale opowieści te nigdy się nie nudzą. Mimo że "Until Dawn" nie zawsze wychodzi snucie strasznej historii, nadrabia to samą rozgrywką, która umożliwia aktywne uczestnictwo w horrorze typu slasher. Przez "aktywne" rozumie się tutaj podejmowanie błyskawicznych decyzji mających zaważyć na tym, kto dotrwa do tytułowego świtu, a kto po drodze wyzionie ducha. Twórcy nazywają ów system efektem motyla. "Until Dawn" nie jest grą pozbawioną słabostek, ale dzięki inteligentnym igraszkom z gatunkowymi schematami można jej sporo wybaczyć.

@RY1@i02/2015/217/i02.2015.217.196000800.808.jpg@RY2@

Bartosz Czartoryski

David wcale nie jest, jak sugeruje znaczące nazwisko, nudny, choć wydaje się, że jego jedyny talent to rozpoznawanie kształtu kobiecej pupy kryjącej się pod osłoną spodni. A może inaczej: to, co mu się przydarza, nie jest nudne. Daniel Clowes, jedna z wyrazistszych postaci amerykańskiego komiksu niezależnego, miesza tutaj tak, że potrzeba wyrobienia czytelniczego, żeby ten miszmasz przyjąć, polubić i docenić. I choć "David Boring" jest dziełem przystępniejszym niż znakomita "Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza", to również pokomplikowanym, zarówno fabularnie - zachwyca swoboda Clowesa, z jaką żongluje konwencjami gatunkowymi - jak i narracyjnie. Starczy spojrzeć na okładkę i przeczytać zajawkę tego, co się tam dzieje: miłość, tajemniczy strzelec, który trafia Davida w głowę, rozterki emocjonalne i najprawdziwsza (czyżby?) apokalipsa. "Davida Boringa" docenił niegdyś magazyn "Time", umieszczając komiks na liście najlepszych powieści graficznych. Zresztą całkiem słusznie.

@RY1@i02/2015/217/i02.2015.217.196000800.809.jpg@RY2@

Bartosz Czartoryski

Nowy serial w reżyserii Marka Lechkiego to thriller rozgrywający się w świecie skorumpowanych polskich elit i afer finansowych. Marcin Dorociński wciela się w postać Piotra Grodeckiego, dziennikarza śledczego jednego z opiniotwórczych dzienników. Bohater wpada na trop grubego przekrętu, który za wszelką cenę chce ujawnić, mimo że sprawa ma dla niego wymiar osobisty - w aferę wplątany jest ktoś z jego rodziny. Opublikowany artykuł wzbudza ogromne poruszenie opinii publicznej, kłopoty mają się jednak dopiero zacząć. Dzięki pomocy Weroniki, agentki CBŚ, Grodecki odkrywa, że sprawa ma drugie dno. Wszystko miało się zacząć w czasach transformacji ustrojowej. W tamtej epoce robiło się szybkie kariery i zdobywało wielkie pieniądze, nie zawsze legalnie. Pokolenie, które w latach 90. wkraczało w dorosłość, dziś musi się rozliczyć z wyborów z przeszłości. W serialu zatrudniono plejadę polskich gwiazd, m.in. Magdalenę Cielecką, Edwarda Linde-Lubaszenkę, Magdalenę Boczarską i Marcina Perchucia.

@RY1@i02/2015/217/i02.2015.217.196000800.810.jpg@RY2@

HBO

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.