Trubadurzy z drugiej linii
Tydzień temu pisaliśmy o ciekawych wokalistkach, których na razie próżno szukać na szczytach list przebojów. Teraz czas na mężczyzn
Już 18 października w warszawskiej Stodole będzie można posłuchać na żywo Ryana Keena. Młody Brytyjczyk właśnie wydał swój debiutancki krążek "Room for Light" (Magic Records). Gra i śpiewa trochę w stylu swojego dobrego kolegi, robiącego karierę po obu stronach oceanu, Eda Sheerana (Keen supportował go na wielu koncertach, także u nas). Intymne, pop, folkowo-rockowe kompozycje nagrał we własnym mieszkaniu. W głównej roli na płycie występuje jego delikatny głos i akustyczna gitara. Momentami Keen nieco przynudza swoją egzaltacją. Na szczęście jednak w wielu miejscach na "Room for Light" pokazuje, że ma kompozytorski talent. Wystarczy posłuchać chociażby znakomitego "Trouble" z bluesowym zacięciem. Jeżeli lubicie granie w stylu Sheerana czy Damiena Rice’a, to Ryan Keen i jego muzyka oraz szczere teksty (potrafi w mocny sposób opowiadać o związkach damsko-męskich) są dla was.
Dużo większe doświadczenie ma na scenie, wyglądający na okładce swojej nowej płyty jak kierowca ciężarówki na obiedzie u swoich statecznych, konserwatywnych rodziców, John Grant. "Grey Tickles, Black Pressure" (PIAS), jego trzeci solowy krążek, z delikatnym graniem Ryana Keena nie ma wiele wspólnego. Amerykanin zaprosił na niego wyjątkowych gości. Na perkusji gra były bębniarz Siouxsie and the Banshees, znany jako Budgie. Wokalnie udzielają się Tracey Thorn z Everything but the Girl oraz Amanda Palmer. Śpiewający wcześniej w The Czars Grant przygotował z nimi miks indie folku z psychodeliczną domieszką. Są tutaj pełne elektroniki, rytmiczne fragmenty, jak znakomite "Disappointing" z Thorn, wstawki gitarowe w duchu indie rocka "Down Here" czy zwariowane kompozycje z zakręconymi bitami ("Snug Slacks"). Być może "Grey Tickles, Black Pressure" robiłby jeszcze większe wrażenie, gdyby John z 14 numerów wybrał 10 najlepszych, ale to i tak jeden z najciekawszych męskich albumów ostatnich tygodni.
Gdzieś pomiędzy Grantem a Keenem stoi pochodzący z Lizbony David Santos, czyli Noiserv. Dwa lata temu wydał przepełnioną poetyką w stylu Sigur Rós płytę "Almost Visible Orchestra [A.V.O]". Teraz powraca do niej w rozszerzonej wersji. W nowej odsłonie znalazły się cztery dodatkowe utwory, przygotowane w duecie z francuskim artystą Cascadeurem, uhonorowanym w tym roku tamtejszą statuetką Victoire de la Musique. Na nowym "A.V.O" (Naive/Sonic) słychać więcej elektroniki, która czyni ten indiefolkowym album jeszcze lepszym niż pierwotna wersja.
Dużo bardziej zróżnicowany muzycznie jest krążek projektu Kanadyjczyka Dana Bejara (nagrywał też z The New Pornographers), Destroyer. "Poison Season" (Dead Oceans/Sonic) to dziesiąta płyta pod tym szyldem. Album przesycony jest ambientem, jazzem, soulem i retro rockiem. Słychać tu smyczki, fleciki, bongosy, trąbkę, klawisze, akustyczne gitary, no i smutny wokal Bejara. Jakimś cudem Dan poskładał to we wciągającą całość, która mogłaby być soundtrackiem do jakiegoś podróżniczego musicalu.
Z musicalami łączy się postać Glena Hansarda. W 2013 roku, broadwayowska adaptacja filmu "Once", w której zagrał i zaśpiewał, zatytułowana "Once The Musical", przyniosła mu nagrodę Tony. Irlandczyk, znany z grup The Frames i The Swell Season, właśnie wydał drugą solową płytę "Didn’t He Ramble" (Epitaph). Zaprosił na nią m.in. Johna Sheahana z Dubliners i Sama Beama z Iron and Wine. W wielu miejscach jego płyta przenosi nas w klimat dublińskich pubów i skrzypkowo-gitarowych występów miejscowych muzykantów. Jeżeli lubicie kraj Guinnessa i whiskey, to "Didn’t He Ramble" wam się spodoba.
Na pewno warto też zwrócić uwagę na pierwsze długogrające wydawnictwo Kwabena Sarkodee Adjeponga, czyli Kwabsa, "Love + War", a z drugiej strony na wyjątkowy zestaw "The Complete Recordings" barda Jacksona C. Franka. Nieżyjący od kilkunastu lat Amerykanin był inspiracją dla wielu gwiazd, chociażby Paula Simona. Zdecydowanie warto poznać jego niezwykłą biografię i twórczość.
Jeszcze w tym roku usłyszymy z kolei nowe płyty Jamiego Woona i Jamesa Morrisona. Z pewnością warto na nie poczekać.
@RY1@i02/2015/202/i02.2015.202.19600060a.803.jpg@RY2@
mat. prasowe
Ryan Keen już w niedzielę po raz kolejny zagra w Polsce
@RY1@i02/2015/202/i02.2015.202.19600060a.804.jpg@RY2@
Sonic
Dan Bejar z grupy Destroyer
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu