W wolnej chwili
Czwarty solowy krążek byłego Floyda warto mieć na winylu, bo dołączona została do niego kilkustronicowa, duża książeczka ze znakomitymi zdjęciami. Na jednym z nich m.in. Zbigniew Preisner, który odpowiada za partie orkiestrowe na płycie. Nie po raz pierwszy zresztą polski kompozytor współpracuje z Gilmourem. Na płycie znalazła się też cała masa innych gości, od Joolsa Hollanda, przez Davida Crosby’ego i Grahama Nasha, po Phila Manzanera, współproducenta płyty. Ogółem kilkudziesięciu muzyków, nie licząc chóru i orkiestry. Na ciepło brzmiącym krążku winylowym kompozycje Davida, jego starty czarny Stratocaster i charakterystyczny wokal brzmią jeszcze lepiej. Szczególnie wolne jazzujące kompozycje. David bywa co prawda nudnawy, ale znakomite numery "Rattle That Lock" (warto zobaczyć animowany teledysk tego kawałka) czy "Today" skutecznie rozbudzają. Nie jest to zapewne epokowe dzieło Gilmoura, ale Brytyjczyk trzyma solidny poziom. Na pewno warto wybrać się w czerwcu 2016 roku do Wrocławia i posłuchać go na żywo.
@RY1@i02/2015/192/i02.2015.192.196000800.806.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
O jak oprawa graficzna, zasługująca na dodatkowego plusa, O jak opowieści baśniowe, które snują się z nowego krążka zespołu Chłopcy Kontra Basia. "O" to zestaw 11 opowieści inspirowanych dawnymi legendami, historiami, regionalnymi wierzeniami. Barbara Derlak (śpiew), Marcin Nenko (kontrabas) i Tomasz Waldowski (perkusja, gitary) opowiadają je nie w klasyczny piosenkowy sposób, zwrotka-refren, ale tak jakby tworzyli słuchowisko albo muzyczne tło dla gawędziarza. Tylko że tym gawędziarzem jest tu Barbara Derlak czarująca delikatnym, dziewczęcym głosem, który ciekawie kontrastuje z przeważnie mrocznymi opowieściami. Towarzyszą jej dźwięki w okolicach etno, jazzu, nawet rocka. Chłopcy Kontra Basia dają pokaz, jak przystępnie można zanurzać się w naszej ludowości. Interesującą zawartość opakowali w grawerowaną okładkę i dołożyli do tego kilka a la komiksowych ilustracji. Nosa miał brytyjski "Guardian", zachwycając się Chłopcami Kontra Basią. Na żywo będzie można to zrobić w tym miesiącu na ich koncertach, m.in. w Lublinie (7.10), we Wrocławiu (13.10) i w Białymstoku (15.10).
@RY1@i02/2015/192/i02.2015.192.196000800.807.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Gustav, Jaromir, Vaclav, Zdenek, Frantisek, Mojmir i kilku ich czeskich kolegów wyglądają na okładce jak wyjęci z żurnala z lat 70. Na wydanym w 1977 roku krążku "Polymelomodus" powalają jednak nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim swoją muzyką. Jazz naznaczony rockiem, funky czy bluesem lejącym się z płyty "Polymelomodus" to jedno z największych osiągnięć orkiestry zmarłego 20 lat temu Gustava Broma. Płytę wypełniają autorskie kompozycje członków orkiestry oraz cover "Do It Again" z repertuaru jazzrockowej formacji Steely Dan. Młody kolektyw (kilku muzyków miało wtedy po dwadzieścia parę lat) zaprezentował świeże podejście do jazzu, bawiąc się spontanicznym rytmem, efektami, klawiszami Rhodesa czy syntezatorem Mooga. Dochodzą do tego niesamowite solówki, chociażby we wspomnianym coverze. Jest duże prawdopodobieństwo, że ta płyta rozkręci prywatkę nie gorzej, niż robiła to zapewne w wielu czeskich domach pod koniec lat 70. Materiał został po raz pierwszy wydany na CD i jest zapowiedzią większej współpracy Gad Records z czeskim Supraphonem, którego początki sięgają lat 30. zeszłego wieku.
@RY1@i02/2015/192/i02.2015.192.196000800.808.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Kiedy zaczyna się dzieło sztuki - wtedy, gdy powstaje, czy wtedy, gdy mogą podziwiać go inne osoby niż autor? To jedno z wielu pytań, które ciśnie się na usta w czasie projekcji "Szukając Vivian Maier". Bohaterką tego fascynującego dokumentu jest odkryta pośmiertnie tytułowa artystka. Maier nie rozstawała się z aparatem, ale swoich zdjęć nawet nie wywoływała. Negatywy z jej fotografiami znalazł przez przypadek John Maloof. Zafascynowany nimi zaczął dociekać, kim była ich autorka, rejestrując śledztwo w formie filmu. Kobieta ma w sobie tajemnicę. Niewiele dowiemy się o niej poza tym, że była skryta. Puzzle nie składają się w całość: nie wiadomo, skąd jej fotograficzna pasja, niepoznane są jej inspiracje. Gorycz tego filmu objawia się, gdy twórcy uświadamiają nam, jak mało kobieta znaczyła dla świata, gdy nikt specjalnie się nią nie interesował. Gdyby odkryto wcześniej jej fotografie, otoczono by ją nimbem chwały. Ale czy szczerym? Może dokumentująca rzeczywistość Maier wolała pozostać anonimowa, ale w nieudawanych stosunkach ze światem?
@RY1@i02/2015/192/i02.2015.192.196000800.809.jpg@RY2@
Artur Zaborski
Niecodzienna to komedia romantyczna. Z depresją i problemem nielegalnych imigrantów w tle. Oto w świecie podzielonym na lepszych i gorszych spotykają się dwie strony barykady, zaś Olivier Nakache i Eric Toledano dobrodusznie próbują nas przekonać, że dla miłości ani różnice kulturowe, ani status majątkowy nie są przeszkodą. Duet reżyserów poznaliśmy dotąd jako twórców "Nietykalnych". Wiemy już, że panowie lubią nienachalny humor i opowieści o zderzeniach dwóch światów. I tym razem w roli głównej obsadzili Omara Sy, który w "Sambie" wciela się w postać senegalskiego imigranta, zagrożonego deportacją z Francji. Pomóc chce mu wolontariuszka Alice (Charlotte Gainsbourg) - dziewczyna, która pracę z imigrantami traktuje jak swoistą terapię. On ucieka przed urzędem imigracyjnym i stara się pozostać w Paryżu niewidzialnym. Ona zmaga się z depresją i uzależnieniem od tabletek nasennych. Trudno sobie wyobrazić, by tych dwoje miało razem jakąkolwiek szansę, ale twórcy "Samby" starają się być przekonujący. Ten film ogląda się z uśmiechem.
@RY1@i02/2015/192/i02.2015.192.196000800.810.jpg@RY2@
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu