Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Bliska rodzina z doliny Neandra

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

"Neandertalczyk" Svantego Pääbo, czyli fascynująca książka o genetyce w służbie emancypacji naszego pogardzanego kuzyna. Kuzyna, który okazał się jednym z tatusiów

Człowiek neandertalski nigdy nie miał tak dobrej prasy jak dziś - żeby to sobie uzmysłowić, wystarczy przyjrzeć się dziejom związanej z nim ikonografii. Rekonstrukcje wyglądu neandertalczyka układają się w swoistą antropologiczną narrację: od włochatej, zwalistej małpy ze szczęką jak szuflada i wałami brwiowymi przypominającymi Karpaty po poczciwego obywatela z cofniętą bródką i wydatnym nosem, faceta, który mógłby równie dobrze być miłym panem z sąsiedniego bloku. Nie sposób też nie zauważyć, że owa ikonografia ma oczywisty kontekst rasistowski; neandertalczyk mocno się w ostatnich latach odbarwił - póki jednak w wyniku badań genetycznych naukowcy nie ustalili, że najpewniej miał jasną pigmentację i rudawe włosy, nieodmiennie przedstawiano drogiego kuzyna jako ciemnoskórego. A teraz okazało się w dodatku, że kuzyn nie jest już tylko kuzynem, ale też jednym z tatusiów - Europejczycy i Azjaci dostali w spadku i przechowali przez pokolenia jego geny.

Duży udział w ustalaniu wzajemnych relacji neandertalczyka i człowieka współczesnego miał - i ma - pracujący w Niemczech szwedzki biolog molekularny Svante Pääbo, wybitny specjalista od rekonstruowania i odczytywania starożytnego DNA, czyli DNA sprzed tysięcy lat pozyskiwanego z martwych, zakonserwowanych albo kopalnych tkanek. Pääbo ze swoim zespołem poświęcił ostatnie dwie dekady na próby rekonstrukcji pełnego genomu neandertalczyka - i przedsięwzięcie to zakończył sukcesem. Książka "Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genów" opowiada historię tego projektu, który w dziedzinie badań nad pochodzeniem człowieka miał wagę kopernikańskiego przewrotu. Dlaczego? Z paru przynajmniej powodów. Po pierwsze, było to ewidentne potwierdzenie tzw. hipotezy Ewy, zakładającej, że początek całej ludzkości dała niewielka grupa wędrowców, którzy w sumie niedawno, bo przed mniej więcej 50-70 tys. lat, opuścili Afrykę. Po drugie, owi wędrowcy na terenach dzisiejszego Bliskiego Wschodu musieli spotkać neandertalczyków, z którymi mogli się swobodnie krzyżować i wydawać płodne potomstwo. Po trzecie zatem, neandertalczycy również b y l i l u d ź m i - co z kolei koresponduje z odkryciami paleontologicznymi i archeologicznymi pozwalającymi przypuszczać, że istniały neandertalskie kultury i protoreligie.

Książka Svantego Pääbo wydaje się wszelako dość nietypowa - autor nie tyle bowiem chwali się swoimi osiągnięciami, ile drobiazgowo relacjonuje, jak do nich doszło. Jest to więc rzecz o żmudnym procesie dochodzenia do wiarygodnych wniosków, bardzo wiele mówiąca nam o tym, jak funkcjonują nauki empiryczne. A funkcjonują pod presją czasu, konkurencji i redakcji wpływowych czasopism branżowych, w nie zawsze zdrowej atmosferze pracy zespołowej, w kooperacji z uczciwym i nieuczciwym biznesem, w oceanie nudy i monotonii powtarzalnych czynności, w panice przed popełnieniem błędów, które są nie do uniknięcia.

Co może z tej lektury wyciągnąć humanista, którego nie porywają detaliczne opisy metod sekwencjonowania DNA? Sporo. Może choćby uzmysłowić sobie, jak ogromną rolę w badaniach na poziomie molekularnym gra kwestia potencjalnych zanieczyszczeń, a także na czym polegają zagadnienia ślepych prób, wnioskowania statystycznego, fałszywie pozytywnych rezultatów i powtarzalności wyników analiz laboratoryjnych. Krótko mówiąc, "Neandertalczyk" pośrednio wprowadza czytelnika we wszystko to, czego parę lat temu nie zrozumiał redaktor Gmyz, autor słynnego tekstu o trotylu.

Mnie jednak frapuje co innego - ustalenia Pääbo i jego współpracowników uderzają w same podstawy naszego poczucia tożsamości i samoidentyfikacji. Czyżby nie było jednej ludzkości, ale co najmniej parę alternatywnych? I jak to jest z tym czynieniem sobie ziemi poddaną - czy musieliśmy w tym celu wyrżnąć także naszą neandertalską rodzinę? A skoro neandertalczyk jednak był człowiekiem - czy dostanie biedaczek szansę na Sądzie Ostatecznym? ©?

@RY1@i02/2015/177/i02.2015.177.19600070d.803.jpg@RY2@

corbis/profimedia

Piotr Kofta

@RY1@i02/2015/177/i02.2015.177.19600070d.804.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.