W wolnej chwili
Minęło 18 lat od czasu, kiedy poznaliśmy Australijkę Natalie Imbruglia dzięki przebojowi "Torn" (to cover numeru zespołu Ednaswap z 1995 roku). Od tamtego czasu piękna Natalie zdążyła zagrać w kilku filmach, teatrze, wydać też kilka płyt. Teraz powraca z nowym krążkiem, pierwszym po sześciu latach przerwy, "Male". Wypełniła go coverami przebojów sprzed lat, no i nie do końca wyszła z tego obronną ręką. Kilka kompozycji pasuje do jej uwodzicielskiego, delikatnego wokalu. Natalie dobrze radzi sobie w "The Summer" Josha Pyke’a, "Let My Love Open the Door" Pete’a Townshenda czy "The Wind" Cata Stevensa. Niestety te lepsze momenty nie rekompensują do końca długich nużących chwil na "Male". Nie ma co ukrywać, że Natalie nigdy wielką wokalistką nie była i to się nie zmieniło. Ma w sobie czar i luz, ale czy to wystarczy na dobrą płytę? Jeżeli oczekujecie piosenek idealnych do sprzątania albo czytania długiej, lekkiej powieści, to "Male" dobrze się sprawdzi. Zdecydowanie dla fanów (fanek) delikatnego plumkania.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.