W wolnej chwili
W połowie lipca w Bolkowie odbędzie się kolejna edycja festiwalu dla fanów gotyckiego i industrialnego grania. Główną atrakcją będzie koncert zespołu Paradise Lost. Jedną z polskich gwiazd będzie z kolei zespół Artrosis, dla którego Bolków jest wyjątkowym miejscem. Debiutowali tu bowiem w 1996 roku, jeszcze zanim wydali pierwszy długogrający krążek "Ukryty wymiar". Kapela właśnie wypuściła swój nowy album "Odi Et Amo". To popis możliwości wokalnych Magdaleny "Medeah" Stupkiewicz, której towarzyszą mocne, rzężące gitary oraz sporo klawiszy. Te trzy główne składowe zostały znakomicie zestawione już w otwierającym płytę "Sabacie". Co prawda, nie wszystkie kompozycje trzymają tak wciągający poziom (monotonne, tytułowe "Odi Et Amo"). Na szczęście końcówka to ponownie popis wokalno-instrumentalnych możliwości Artrosis. Wyszedł z tego całkiem przyzwoity materiał dla fanów gotyckiego grania. Artrosis udanie świętuje 20-lecie istnienia i na pewno warto zobaczyć ich na żywo.
@RY1@i02/2015/122/i02.2015.122.196000800.806.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Kolejna bardzo ciekawa pozycja w cyklu odkopującym jazzowe archiwa Polskiego Radia. Tym razem odkurzono nagrania Orkiestry Polskiego Radia z 1964 roku. Najważniejszą postacią jest tu dyrygent Andrzej Kurylewicz. Wybitny instrumentalista nie tylko dyryguje, lecz także gra na trąbce, puzonie i pianinie. Towarzyszą mu tu tak znakomici instrumentaliści, jak Piotr Figiel, Jerzy Milian, Zbigniew Namysłowski czy Michał Urbaniak. Muzycy wykonują nie tylko kompozycje własne. Usłyszeć można także numery Duke’a Ellingtona czy Jana Ptaszyna Wróblewskiego. Całość doskonale prowadzi Kurylewicz, który ma zresztą na koncie nie tylko znakomite wycieczki w jazzową stronę, lecz także w muzykę klasyczną. Grał m.in. Karola Szymanowskiego i Fryderyka Chopina. Jest do tego autorem tematów filmowych i serialowych (m.in. "Nad Niemnem", "Polskie Drogi"). Płyta "Polish Radio Big Bands vol. 2" to popis Kurylewicza w roli jazzmana. Próbka jego możliwości znalazła się też na 21 części tej serii, "Jazz Jamboree ’64". Warto mieć każdą z nich.
@RY1@i02/2015/122/i02.2015.122.196000800.807.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Mamy swoją Islandię - można powiedzieć po przesłuchaniu "Home". Debiutancka płyta Oly. dobrze sprawdziłaby się jako soundtrack do podróży w północne rejony Europy. Melancholijne, senne granie wokalistki, autorki tekstów i instrumentalistki z Nałęczowa spodoba się fanom delikatnych, ambitnych klimatów rodem właśnie z Islandii. Płytę wyprodukował Robert Amirian, odpowiedzialny m.in. za materiał Kari. Gościnnie pojawili się tu właśnie Kari, do tego Fismoll, Low Roar czy Baasch. Dźwięki kreowane na "Home" za pomocą m.in. ukulele, mandoliny czy przeróżnych klawiszy mogą uśpić tych, którzy preferują dynamiczne granie. Oly. proponuje bowiem skupienie, muzyczną medytację dla tych, którzy są w stanie przez godzinę odpłynąć przy jednej płycie. To krążek doskonale wyprodukowany, a Oly. czaruje swoim onirycznym wokalem. Do tego jest świetnie wydany. Obawiam się jednak, że "Home" jest zbyt wysmakowany i wymagający dla szerszego odbiorcy, co skazuje Oly. na byt w niezależnym kręgu. Oby dobrze się w nim czuła.
@RY1@i02/2015/122/i02.2015.122.196000800.808.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Perypetie sercowe w wielkim mieście? Tym razem w tle przepiękna Praga. Życie Czechów zmieniło się znacznie od czasów "Szpitala na peryferiach" i "Kobiety za ladą". Czas poznać nowy serial produkcji naszych południowych sąsiadów. Może i on ma szansę zyskać miano kultowego? "Aż po uszy" to dzieło Jana Hřebejka, jednego z najlepszych współczesnych twórców kina czeskiego, reżysera "Świętej czwórcy", "Czeskiego błędu" i "Piękności w opałach". Serial został wyprodukowany przez czeski oddział HBO i miał premierę w ubiegłym roku. U sąsiadów zza Odry zrobił furorę, bo wykreował sympatycznych bohaterów - ludzi zagubionych w wielkomiejskim zgiełku, trochę pogmatwanych, ale spragnionych prawdziwej miłości. Znamy już dobrze towarzystwo Carrie Bradshaw i Hannah Hotvath, poplątane losy bohaterów "Spojrzeń" i "Blikości", ale co Słowianie, to Słowianie. Czy w miłości można popełnić czeski błąd?
@RY1@i02/2015/122/i02.2015.122.196000800.809.jpg@RY2@
hbo
MW
Mieliśmy już "The Killing" ("Dochodzenie") i "Rząd" oraz koprodukcję ze Szwecją "Most nad Sundem". Teraz czas na kolejne serialowe danie spod ręki duńskich twórców. "Dicte" zostało oparte na bestsellerowych kryminałach pisarki i dziennikarki Elsebeth Egholm. Elsebeth dorastała w drugim co do wielkości duńskim mieście Aarhus i to właśnie tam toczy się akcja jej powieści. Do tego miasta przybywa główna bohaterka Dicte Svendsen. Rozwódka ma zamiar poukładać swoją nie najlepszą relację z nastoletnią córką. Nie będzie łatwo, bo pochłania ją praca w kryminalnej rubryce miejscowej gazety. W tej serii fani skandynawskich seriali na pewno rozpoznają kilka znajomych twarzy. W Dicte wcieliła się Iben Hjejle, którą można było oglądać chociażby w "Wallanderze". Pojawiają się tu również aktorzy z "Rządu" czy "Mostu nad Sundem". O jakości "Dicte" świadczy to, że na swoją platformę zakupił go Netflix, współodpowiedzialny za sukces "House of Cards". Ale Kino+ pokaże od razu dwa sezony "Dicte".
@RY1@i02/2015/122/i02.2015.122.196000800.810.jpg@RY2@
ale kino+
WP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu