Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W wolnej chwili

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Swoim debiutem sprzed trzech lat zespół Alabama Shakes zachwycił recenzentów, kapitułę Grammy, która dała im trzy nominacje, wylądowali też na szóstym miejscu listy "Billboardu", a w Wielkiej Brytanii na trzecim. Swoim drugim krążkiem "Sound & Color" amerykańska kapela ma szansę przebić tamten sukces. Już znaleźli się na szczycie "Billboardu". Nagrany w Nashville materiał wypełniają głównie rockowe dźwięki z elementami bluesa, RnB i psychodelii. Numery są bardziej rozbudowane niż na debiucie, zresztą jak przyznają sami muzycy: "Te piosenki są skomplikowane, jak pajęcza sieć lub tkanina. Nasz perkusista Steve Johnson włożył dużo pracy, aby być dużo lepszym. Zresztą tak jak my wszyscy. Każdy jest dziś bardziej zaawansowanym muzykiem w grze na swoim instrumencie". Trudno powiedzieć, czy stworzyli materiał lepszy niż ten z debiutu. Na pewno jest nieco inny i zadowoli on przede wszystkim fanów rasowego grania w starym stylu. Zespół wystąpi na tegorocznym Openerze w Gdyni. Piosenki z "Sound & Color" na pewno sprawdzą się na żywo.

@RY1@i02/2015/093/i02.2015.093.196000800.806.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

"Gdyby ta płyta wyszła za granicą, to znajdowałaby się dziś w kanonie razem z Bacharachem" - to słowa Macia Morettiego o debiutanckiej płycie Zbigniewa Wodeckiego z 1976 roku zatytułowanej po prostu "Zbigniew Wodecki". Znakomity materiał zarejestrowany przed laty przez słynnego wokalistę wraz z Orkiestrą Rozrywkową i Zespołem Wokalnym "Alibabki" doczekał się nowej wersji. Przygotował ją Moretti ze swoim składem Mitch & Mitch, oczywiście w porozumieniu z Wodeckim. Zespół wykonał na nowo materiał z tamtego krążka wraz z jego autorem podczas katowickiego Off Festivalu, teraz przyszedł czas na koncertowe CD/DVD. W przeciwieństwie do najbardziej znanych kompozycji z głosem Wodeckiego, "Pszczółki Mai" czy "Chałupy welcome to", których wokalista nie jest autorem, materiał z jego debiutu to w dużej mierze jego własne pomysły. Piękne, rozbudowane kompozycje ze znakomitymi tekstami pokazują szerokie horyzonty Wodeckiego, na szczęście ostatnio odkrywane na nowo.

@RY1@i02/2015/093/i02.2015.093.196000800.807.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

"Gracz" Ruperta Wyatta to ponowne, ale niestety niezbyt świeże spojrzenie na film Karola Reisza z 1974 roku. Znakomitego Jamesa Caana zastąpił Mark Wahlberg. Wyatt, który w znakomitej "Genezie planety małp" połączył rozrywkę z wnikliwą analizą uniwersalnych mechanizmów rządzących polityką i społeczeństwem, tym razem poległ na obu frontach. Jego film męczy, nie sprawdzając się ani jako zabawa, ani jako analiza uzależnienia od hazardu. Kolejne scenariuszowe wolty prowadzą donikąd, a igraszki formalne (podgląd wydarzeń w przyspieszonym tempie, plansze odliczające czas) przypominają jedynie o umowności opowiadanej historii. "Gracz" sprawdziłby się jedynie jako krótki metraż, jeśliby zachować z niego jedynie scenę rozgrywającą się na uczelni. Główny bohater, anglista, przenikliwie i z ironią punktuje w niej sprzężenie zwrotne: studentów rozczarowanych uczelnią i wykładowcy rozczarowanego studentami. Po projekcji "Gracza" ma się wrażenie, że Wyatt mógł się w niej odnieść do własnych doświadczeń.

@RY1@i02/2015/093/i02.2015.093.196000800.808.jpg@RY2@

Artur Zaborski

Brian Azzarello stworzył nie lada świat. Restartując serię o Wonder Woman - ze świadomością, że jego komiks przeznaczony będzie dla czytelnika, którego trzeba dopiero wychować - przepisał życiorys bohaterki. Półbogini jest narwaną dwudziestoparolatką o gładkim licu, mocnych pięściach i ciętym języku. I nie traci czasu na miejscowego kieszonkowca, ale plącze pośród olimpijskiego panteonu, chroniąc jednocześnie niepoprawną dziewczynę z prowincji, spodziewającą się dziecka samego Zeusa. Na potomstwo śmiertelniczki czai się jednak Hera i jej świta, a na dodatek Wonder Woman będzie musiała wyprowadzić w pole Hadesa, który zmusza ją do ożenku. Azzarello ewidentnie dobrze się swoją serią bawi i to się mu chwali, bowiem bezpretensjonalny, rozrywkowy walor stanowi o największej wartości tego komiksu. Zaś okładkowy, pełen energii i utrzymany w kreskówkowym stylu rysunek Cliffa Chianga tylko zapowiada mocne wrażenia.

@RY1@i02/2015/093/i02.2015.093.196000800.809.jpg@RY2@

Bartosz Czartoryski

"Agentka Carter" to serial skierowany głównie do fanów "Kapitana Ameryki". Jego akcja rozgrywa się w 1946 r., po wydarzeniach z filmu "Kapitan Ameryka. Pierwsze starcie", a główną bohaterką jest Peggy Carter, ukochana Stevea Rogersa. Piękna Peggy (Hayley Atwell) nie potrafi pogodzić się ze śmiercią miłości swojego życia, zwłaszcza że ciała Kapitana wciąż nie odnaleziono. Tymczasem musi zmierzyć się z nowym zadaniem. Po zakończeniu wojny Peggy pracuje dla Naukowych Rezerw Strategicznych, ale pomimo doświadczenia wojskowego zajmuje się papierkową robotą. Zmaga się z samotnością i kolegami z pracy, którzy na każdym kroku ją upokarzają. W tym czasie Howardowi Starkowi (Dominic Cooper), ojcu Iron Mana, grozi oskarżenie o zdradę. Bohater wie, że Carter jest jedyną osobą, której może zaufać. Tylko porzucając nudną pracę za burkiem i podejmując wyzwanie, Peggy może pomóc staremu przyjacielowi.

@RY1@i02/2015/093/i02.2015.093.196000800.810.jpg@RY2@

FOX

MW

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.