W wolnej chwili
Mój głos był do niczego, moje ego upadło, moje serce, wszystko, co mnie otacza. Przestałam być zdolna do śpiewu" - mówiła w jednym z wywiadów o swojej muzycznej przerwie Shirley Collins. Ta przerwa trwała niemal 40 lat. Ostatnią płytę wydała w 1978 r. Ikona muzyki folk odznaczona Orderem Imperium Brytyjskiego wreszcie postanowiła powrócić do muzyki. "Lodestar" wypełniła folkowymi klasykami sprzed kilku dekad lat i kompozycjami, których początki sięgają nawet kilka wieków wstecz. Ten album tak nie pasuje, do tego co dziś króluje w muzyce, że wciąga od razu. Delikatne zaśpiewy Shirley, akustyczna gitara, odgłosy ptaków. Z "Lodestar" bije magia i szczerość. Nic nie jest tu na siłę, nic upiększone, nic nowoczesne. "Dla mnie śpiewanie takich piosenek jest jak spacer po dziewiczych terenach i podziwianie krajobrazu. Czuję na sobie oddech tego, co było, ludzi sprzed lat" - mówi. Dokładnie takie myśli przychodzą do głowy, jak się słucha Shirley. Artystka przenosi słuchacza w niesamowity świat.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.