Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Literackie nowości

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Oriana Fallaci dała się w latach 70. poznać jako bezkompromisowa dziennikarka polityczna, przed którą drżeli najwięksi ówczesnego świata - udzielić wywiadu Fallaci znaczyło: dać się jej wykiwać i pożreć. Włoska reporterka łączyła charyzmę z przenikliwością i złośliwością. Ale ludzie nie przychodzą przecież znikąd - również autorka "Wywiadu z historią", nim zaczęła się cieszyć globalną sławą, zarabiała piórem w nieco mniej poważnych okolicznościach. Zbiór artykułów prasowych "Podróż po Ameryce", który powstał w połowie lat 60. (Fallaci była wtedy jeszcze przed trzydziestką), daje nam wgląd w tę materię.

Są to przeważnie humorystyczne felietony próbujące włoskiemu czytelnikowi objaśnić osobliwości i absurdy nowoczesnego życia w Stanach Zjednoczonych - Fallaci jeździła tam w owym czasie wielokrotnie, obracając się zresztą w przekomicznie snobistycznym towarzystwie. Mamy tu Richarda Burtona i Liz Taylor, mamy Jane Fondę, Avę Gardner i Shirley MacLaine, mamy wreszcie cały poczet ówczesnych gwiazd, które zawieruszyły się gdzieś w ludzkiej pamięci przez półwiecze (nie ukrywam, że przydałyby się w tej książce przypisy). Niewinnie lifestyleowy, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, aspekt tej felietonistyki jest ważny - ostatecznie te teksty miały się dobrze sprzedać - niemniej między wierszami, a w trzeciej części ("W podróży z Shirley") całkiem otwarcie widać już obcesowość i bezkompromisowość Fallaci, która nigdy nie zamierzała poddawać się rygorom poprawności. W rok później ruszy jako korespondentka na wojnę w Wietnamie.

Piotr Kofta

@RY1@i02/2016/238/i02.2016.238.19600060c.801.jpg@RY2@

Zaczyna się od trzęsienia ziemi, potem napięcie rośnie. Oto Dewi Ayu, słynąca z nieprzeciętnej urody kurtyzana, powstaje z grobu, by powrócić do ziemskiego życia. Jak konstatuje z satysfakcją, jej dokonanie daleko przewyższa zmartwychwstanie samego Jezusa, bo gdy on spędził w grobie zaledwie trzy dni, ona przeleżała w nim całe 21 lat. To akurat dobry czas, by sprawdzić, co słychać u wkraczającej w dorosłość córki, i odkryć, że i u niej nie dzieje się najlepiej. O ile bowiem przekleństwem matki była nieziemska uroda, przekleństwem córki staje się niewysłowiona wręcz szpetota. Ale czy w trudnych czasach kobieta może liczyć na błogosławieństwa? Uznany na świecie za gwiazdę literatury indonezyjskiej Eka Kurniawan, snując fantastyczne dzieje kilku pokoleń kobiet, kreśli w tle burzliwe dzieje własnego kraju w XX wieku. Już sam język powieści nastręczał autorowi sporo trudności, indonezyjski jest bowiem językiem młodym, literacko jeszcze nieplastycznym. Kurniawan tworzył własny język literacki i doskonalił go z każdą powieścią. Napisał ich już cztery. "Piękno to bolesna rana" jest jego debiutem z 2002 r., który Zachód właśnie odkrył na nowo. Choć autor broni się przed porównaniami z Gabrielem Garcíą Márquezem, są one nieuniknione, podobnie jak nieunikniona jest etykieta realizmu magicznego. Nie chodzi nawet o to, że Kurniawan czerpie z indonezyjskiego folkloru równie swobodnie co autor "Stu lat samotności" - z latynoamerykańskiego. Jest w tej powieści jakiś Márquezowski nerw - podobna rubaszność, podobne przeplatanie konwencji baśniowej z komediową. Ale chyba nawet Márquez nie był tak brutalny i tak obsceniczny, jak bywa indonezyjski pisarz.

Malwina Wapińska

@RY1@i02/2016/238/i02.2016.238.19600060c.802.jpg@RY2@

Najpierw był sygnał dźwiękowy autorstwa Władysława Szpilmana. Potem kilka tematów zamkniętych zazwyczaj w około dziesięciu minutach. Najpierw polityczne, o działaniach różnych fabryk czy oficjalnych wizytach ważnych osobistości. Dalej społeczne, obyczajowe, a pod koniec kulturalne i sportowe. Do tego niepozbawiony elementów humorystycznych komentarz czytany przez Władysława Hańczę czy Andrzeja Łapickiego. Materiały wyświetlano przed seansami w kinach, na pokazach w różnych ośrodkach kultury. Polska Kronika Filmowa rozpoczęła działalność jeszcze podczas II wojny światowej. Przetrwała do połowy lat 90. Jej historię przybliża książka Marka Kosmy Cieślińskiego. Autor podzielił ją na ponad 30 rozdziałów poświęconych na przykład temu, jak w kronice opisywano tematy związane z dziećmi, ze stolicą, z polską wsią czy jak dokumentowano życie kulturalne. Autor przytacza dużo humorystycznych opowieści z kronik. Sporo miejsca zajmują też jednak tematy mało rozrywkowe, jak chociażby ten dotyczący szkalowania księży w kronikach. Przytaczając fragmenty komentarzy czy konkretne tematy, autor podaje numer i datę kroniki. To dobra wskazówka dla tych, którzy chcą zobaczyć je w sieci. A można to zrobić na przykład na stronach Ninateka.pl czy Repozytorium.fn.org.pl. W książce znalazło się multum zdjęć, screenów z różnych kronik, i to chyba nie było najlepsze wyjście. Może lepiej, gdyby autor wybrał ich mniej, ale dołożył opisy czy ciekawostki. Liczba poruszonych tematów też nie pomaga. Siłą rzeczy zagadnienia poruszone na kilku stronach zostały potraktowane wybiórczo. Warto byłoby kilku się pozbyć na rzecz rozszerzenia opowieści o innych.

 Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2016/238/i02.2016.238.19600060c.803.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.