Literackie nowości
Jak deklaruje Mariusz Czubaj, "R.I.P." to western. Cenię wartościowe próby twórczej reinterpretacji tego gatunku. Klasyczny western niesie klarowny, jednoznaczny przekaz - zło musi ulec dobru. Epoka filmowych antywesternów przenicowała ten wątpliwy porządek, ukazując złożoność moralnych wyborów w sytuacjach krańcowych; tę dwuznaczność antywestern pożyczył sobie w latach 60. i 70. zeszłego wieku również od czarnego kryminału. Historia zatoczyła koło - współcześni autorzy kryminałów sięgają po estetykę (anty)westernu. Niedawno uczynił to Jo Nesbo w rewelacyjnej noweli "Więcej krwi", teraz zaś Czubaj wypchnął detektywa Marcina Hłaskę (znanego z "Martwego popołudnia") na mazurską prowincję, umiejętnie wystylizowaną na odludzie rządzone żelazną ręką przez lokalnego rekina biznesu, człowieka złego do szpiku kości. Hłasko, zdystansowany miastowy ironista, musi przyjąć tutejsze - dość twarde - warunki gry. Wychodzi mu to na dobre, gdy zlecenie, które przyjął, staje się sprawą osobistą: nie chodzi już wyłącznie o zaginioną kuzynkę wpływowej prokuratorki, ale też o jego ojca, który przepadł bez śladu ponad dwie dekady wcześniej. "R.I.P." to rzecz sprawnie skrojona, potoczyście napisana i rzeczywiście obdarzona ponurą antywesternową atmosferą - niczego innego się zresztą po Czubaju nie spodziewałem. Jedyny problem występuje na poziomie samej fabuły i przybiera postać osobliwego mściciela z hiszpańską bródką, którego obecność jest w tej książce tyleż kluczowa, ile w żaden sposób niewyjaśniona. Czy to aby nie Zorro?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.