Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wojna pokazuje nam, kim naprawdę jesteśmy

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

PROZA W heroicznej narracji o wojnie zazwyczaj nie ma miejsca dla kobiet. "Słowik" Kristin Hannah próbuje to zmienić

Opowiadanie historyjek to działka mężczyzn. (...) Kobiety żyją dalej. Dla nas ta wojna była czym innym niż dla nich. Kiedy się skończyła, nie brałyśmy udziału w paradach, nie dostawałyśmy medali, nie wspominano o nas w książkach historycznych. W czasie wojny robiłyśmy to, co do nas należało, a gdy się skończyła, pozbierałyśmy kawałki i zaczęłyśmy życie od nowa" - mówi jedna z bohaterek powieści "Słowik". Kristin Hannah podjęła w swojej bestsellerowej książce kilka istotnych wątków i problemów. Problemami kluczowymi okazały się jednak rola kobiet w wojnie i nigdy nieopowiedziane historie o cichym bohaterstwie. Mężczyźni mają swoją narrację o męstwie, odwadze, poświęceniu, braterstwie na polu walki. Dla kobiet nie ma w niej miejsca. Na początku powieści jest scena, w której nastoletnia bohaterka, Isabelle Rossignol, rozmawia z przyjacielem o zagrożeniu wybuchem konfliktu w Europie 1940 roku. On z wyższością wygłasza tezę, że kobiety na wojnie są bezużyteczne. Ona się buntuje. Także chciałaby marzyć o bohaterstwie, tylko że nikt nie chce traktować tego poważnie.

Kristin Hannah opowiadała w wywiadach, że praca nad researchem do "Słowika", wiążąca się z detalicznym zgłębianiem historii Francji podczas drugiej wojny światowej, była wyzwaniem tak ogromnym, że pisarka kilkakrotnie myślała o zarzuceniu powieści. Zwyciężyła jednak fascynacja historiami Francuzek, które angażowały się w działalność ruchu oporu. Szperając w archiwach, Hannah natrafiła na historię Belgijki, Andrée de Jongh, która samodzielnie przeprowadziła przez Pireneje kilkudziesięciu pilotów angielskich na stronę hiszpańską. Od tego wszystko się zaczęło. Ale opowieść zaczęła pączkować. Bohaterkami wojennymi okazały się nie tylko te Francuzki, które należały do organizacji. Były też anonimowe kobiety na prowincjach ukrywające żydowskie dzieci.

Bohaterki "Słowika", Isabelle i Vianne, to siostry o skrajnie różnych temperamentach. Jedna jest jak ogień, druga jak woda. Pierwsza okazuje się impulsywna i skłonna do ryzyka, druga robi wszystko, by chronić rodzinę i jak najmniej się narażać. Wojenne zawirowania zrewidują postawy obu kobiet, bo jak czytamy na początku powieści: "miłość pokazuje nam, kim chcemy być, wojna zaś - kim jesteśmy". Można zarzucać autorce, że w jednej powieści chciała zmieścić zbyt wiele (sam temat zaangażowania kobiet w działalność ruchu oporu wystarczyłby aż nadto) i że dodała do tej historii ciut za dużo melodramatycznego lukru. Trzeba jednak przyznać, że "Słowik" doskonale oddaje klimat wojny i poczucie narastającego wśród cywilów zaszczucia i terroru. Obrane strategie przetrwania zawodzą. To, co w warunkach pokoju uważane jest za przyzwoite i w zgodzie z sumieniem, z czasem podlega coraz boleśniejszej rewizji. Może dlatego bardziej wiarygodnie od wzorowanej na wojennej bohaterce Isabelle wypada w powieści skromna Vianne. Ona dopiero odkrywa, że wobec zacieśniającej się pętli okrucieństwa strategia bycia niewidzialnym nie wystarczy. Gdy toczy się wojna, trzeba na nią iść, nawet jeśli na początku pragnęło się tylko wyżywić swoje dzieci.

@RY1@i02/2016/214/i02.2016.214.19600070c.801.jpg@RY2@

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.