Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wielkie twierdzenia Homera

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

NAUKA I POPKULTURA

Rozwiązał zagadkę wielkiego twierdzenia Fermata z 1637 roku, za pomocą rachunku różniczkowego dowiódł nieistnienia Boga, doczekał się pochwały prestiżowego czasopisma naukowego "Nature", a Stephen Hawking powiedział do niego: "Zaintrygowała mnie twoja teoria wszechświata w kształcie pączka z dziurką... Może będę musiał ją ukraść". Przy okazji wynalazł strzelbę, która wystrzeliwuje makijaż bezpośrednio na twarz, oraz alarm, który dzwoni co trzy sekundy, żeby zasygnalizować, że wszystko jest w porządku. To Homer. Głowa rodziny Simpsonów, bohaterów najdłużej nadawanego serialu animowanego.

Homer, jego dzieci Bart i Lisa oraz reszta mieszkańców miasteczka Springfield to także bohaterowie książki "Simpsonowie i ich matematyczne sekrety" Simona Sigha. Mniejszą część autor poświęcił innej serii stworzonej przez Matta Groeninga, "Futuramie". Ważniejsi od bohaterów są w tej książce jednak scenarzyści animowanej serii. To m.in. doktoranci matematyki, informatyki i fizyki z uniwersytetów Harvarda czy Princeton. Właśnie im zawdzięczamy fakt, że "Simpsonowie" są wyjątkowym przykładem flirtu popkultury z królową nauk.

Simon Sigh przedstawia krótkie biografie wybitnych matematyków, pasjonatów tej dziedziny, którzy porzucili pracę naukową na rzecz pracy przy serialu. Przytacza też wiele przykładów matematycznych zagadek poukrywanych w serialu. Przyznam, że choć obejrzałem kilkanaście sezonów "Simpsonów", o tych matematycznych wstawkach nie miałem pojęcia. Część z nich bazuje na pojedynczym kadrze przedstawiającym na przykład tablice z jakimiś zapiskami. Sigh w fascynujący sposób przytacza wiele z nich, opowiadając przy okazji historię liczb pi, Eulera, Mersennea czy wstęgi Möbiusa. Znalazło się też miejsce na nie mniej fascynujące opowieści o tym, jak Stephen Hawking trafił na plan "Simpsonów", dlaczego osiem palców stało się standardem w świecie bohaterów kreskówek czy historię gry papier, nożyce, kamień. Przyznaje, że dla mnie, mało obytego w matematycznym świecie, kilka rozdziałów było tu wyzwaniem. Jednak nawet jeśli nie jesteście miłośnikami królowej nauk ani "Simpsonów", książka powinna być fascynującą przygodą.

@RY1@i02/2016/205/i02.2016.205.19600080b.801.jpg@RY2@

EAST NEWS

@RY1@i02/2016/205/i02.2016.205.19600080b.802.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.