Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W wolnej chwili

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Trudno sobie wyobrazić polski jazz bez Krzysztofa Komedy. Trudno sobie też wyobrazić lepszy nośnik do poznania jego oryginalnego brzmienia niż płyta winylowa z jej ciepłym, niepowtarzalnym dźwiękiem. Dlatego tak cieszy nowe wydawnictwo Polskiego Radia z kompozycjami Komedy, właśnie na krążku analogowym. Ze swoich okazałych archiwów PR wygospodarowało tu kilka klasycznych już przykładów geniuszu pianisty. Są jego niezapomniane kompozycje filmowe nagrane z triem - z "Niewinnych czarodziejów" oraz "Noża w wodzie". Wśród nagrań z przełomu lat 50. i 60. znalazły się także kolaboracje jazzmana z wokalistkami. "Nie jest źle" z Urszulą Dudziak (tu nie śpiewającą scatem, tylko czystym, zmysłowym głosem). Znakomite jest również "Ja nie chcę spać" ze zmysłową Kaliną Jędrusik. "Krzysztof Komeda-Trzciński w Radiu" jest siłą rzeczy tylko wycinkiem twórczości Komedy, nieco przypadkowym zestawem. Jeżeli jednak zaczynacie kolekcjonować jazz na płytach winylowych, będzie dobrym wprowadzeniem w twórczość polskiego jazzmana.

@RY1@i02/2016/141/i02.2016.141.19600080a.101(c).gif@RY2@

"Ellipsis" to siódmy album w karierze szkockiego bandu Biffy Clyro. Kapela dwóch braci Johnston oraz wokalisty Simona Neila ma na Wyspach uznaną markę. Ich płyty lądowały na szczytach list przebojów, pokrywały się platyną. Podobnie jest z najnowszą. Panowie chcieli na niej odświeżyć swoje brzmienie, zatrudnili więc nowego producenta, doświadczonego Richa Costeya, który pracował już m.in. z Muse. Trudno jednak nazwać ten album wielkim eksperymentem. To chwytliwe rockowe granie, momentami mocniejsze, punkrockowe, innym razem kojąco balladowe. Członkowie Biffy Clyro w wywiadach przekonują, że to ich najlepsza płyta (który artysta tak nie mówi o swojej ostatniej) i że wypełnia ją waleczny rock. Ja słyszę zestaw łatwo wpadających, choć raczej przeciętnych utworów. Fani jednak nie powinni być zawiedzeni, bo Biffy Clyro nie schodzą poniżej solidnego poziomu. Muzycy kilkakrotnie grali w Polsce i z tym materiałem też odwiedzą fanów nad Wisłą. Zagrają 25.10 na warszawskim Torwarze.

@RY1@i02/2016/141/i02.2016.141.19600080a.801.jpg@RY2@

Shura dwa lata temu znalazła się na liście BBC Sound of 2015: zestawieniu najciekawszych młodych artystów. Jednak żeby przekonać się o pełni jej możliwości, musieliśmy czekać do dziś. Właśnie teraz ukazała się jej debiutancka płyta "Nothings Real". Brytyjka (jej mama pochodzi z Rosji) wypełniła ją mieszanką kawałków osadzonych w stylistyce popu z lat 80. przefiltrowanego przez współczesne dźwięki rhythm and bluesa, indie rocka i elektronikę. Jej delikatny wokal pasuje do przebojowych dźwięków, trzeba jednak powiedzieć, że Aleksandra (to jej prawdziwe imię) nie prezentuje niczego, czego byśmy wcześniej nie słyszeli. Sama mówi, że inspiruje się Janet Jackson, Whitney Houston i Madonną, ale też Fleetwood Mac, i to słychać na płycie. Jej pop lat 80. z naleciałościami 70., podany we współczesnej wersji, nie jest tak lukrowy jak dokonania Lany Del Rey ani zakręcony jak dokonania Santigold. "Nothings Real" to solidny album środka. Myślę, że Shura nie pokazała jeszcze na nim pełni swoich możliwości.

@RY1@i02/2016/141/i02.2016.141.19600080a.802.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.