W wolnej chwili
Kolejna płyta wyjątkowej serii dla fanów jazzu "Polish Radio Jazz Archives". Zapis nagrań jednej z najciekawszych polskich grup minionej epoki. Novi Singers działali w latach 1965-1985. New Original Vocal Instruments, tak brzmi pełna nazwa, zostali nie tylko prekursorami naszej wokalistyki jazzowej, ale też doskonale radzili sobie poza granicami. Dali wiele ważnych koncertów (chociażby w paryskiej Olimpii), a w 1978 roku amerykański magazyn jazzowy "Down Beat" okrzyknął ich mianem najlepszego zespołu wokalnego świata. Kapela nagrała kilka płyt, ich muzykę wykorzystywano w filmach. Przez skład przewinęło się kilku wykonawców. Nagrania na "My Own Revolution" pochodzą z lat 1968-1971, kiedy występowali w nim Ewa Wanat, Bernard Kawka, Janusz Mych i Waldemar Parzyński. Znakomitym głosom towarzyszą tu dźwięki kreowane przez takich mistrzów jak Zbigniew Namysłowski czy Krzysztof Sadowski. Trochę bossa novy, trochę tradycyjnego jazzu, trochę improwizacji. Interesująca kompilacja pokazująca wielkie możliwości Novi Singers.
@RY1@i02/2016/136/i02.2016.136.19600080a.801.jpg@RY2@
Jeżeli po wysłuchaniu nowej płyty swojego ulubionego zespołu część fanów pisze "zdrada" albo "skończyli się", to znaczy, że kapela dokonała przewrotu w swoim brzmieniu. Tak jest z Gojirą, która na nowym, już szóstym krążku "Magma" dokonała małej rewolty. Bracia Duplantier wraz z kolegami z francuskiego podwórka postanowili nieco porzucić epickie podejście do muzyki metalowej. Na "Magmie" nie ma monumentalnych, czasami ponaddziewięciominutowych numerów, jakimi czarowali chociażby na "The Way of All Flesh". Sam wokalista przekonuje, że chcieli skrócić i skondensować swoje numery, mocniej wyartykułować riffy i przesłanie w tekstach. A te nie są wesołe. Nie mogło być inaczej, skoro przykryła je śmierć matki zespołowych braci. Gojira bywa tu agresywna, momentami niemal marszowa, ale też odstawiająca na bok growling na rzecz melodyjnego wokalu, a w finale zaskakująco balladowa. Bracia Duplantier pięknie dali upust swoim emocjom, tworząc znakomity album. A że niektórzy fani tego nie kupują. Takim albumem prawdopodobnie znajdą wielu innych.
@RY1@i02/2016/136/i02.2016.136.19600080a.802.jpg@RY2@
"Nowosądeczanie słyną z odwagi, poczucia humoru i oszczędnego podejścia do życia" - pisze we wstępie swojej opowieści o nowej koncertowej płycie Voo Voo Jan Chojnacki. Ten opis dobrze pasuje do muzyki, którą słychać na koncertowym albumie Voo Voo nagranym na festiwalu bluesowym w Suwałkach. Koncert był częścią świętowania 40-lecia audycji radiowej Trójki "Bielszy odcień bluesa", prowadzonej przez Chojnackiego właśnie. Sam lider, Wojciech Waglewski, wywodzi się z Nowego Sącza, więc zaproszenie jego zespołu nie jest przypadkowe. Na płycie można usłyszeć sam zespół oraz Suwałki Gospel Choir w materiale z płyty Voo Voo sprzed dwóch lat "Dobry wieczór". Voo Voo grają go jednak inaczej niż na albumie, kawałki są bardziej rozbudowane, przechodzące z bluesa w inne rejony, m.in. rockowe czy niemal szamańskie. Największe wrażenie robią ponaddziesięciominutowe orgie dźwiękowe w "Tli się" i "Dokąd idą". Krążek jest doskonałym potwierdzeniem koncertowej klasy muzyków Voo Voo.
@RY1@i02/2016/136/i02.2016.136.19600080a.803.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu