W wolnej chwili
Twórczość urodzonego w irlandzkim Limerick Richarda Davida Jamesa nigdy nie należała do najłatwiejszych. Od lat 90. jako Aphex Twin zaraża swoimi dźwiękami fanów trudnej do sklasyfikowania elektroniki. Kiedy miesiąc temu w zachodnich sklepach muzycznych pojawiły się plakaty reklamowe z logo Aphex Twin i nazwą "Cheetah", wyglądały jak reklamy sprzętu elektronicznego z lat 70. Niedługo potem się wyjaśniło, że tak swoją nową epkę reklamuje James. Wydana na kilku nośnikach (m.in. na kasecie magnetofonowej) "Cheetah" trwa nieco ponad pół godziny, a z tytułów James postanowił po raz kolejny zrobić rebusy, w stylu "CHEETAHT7b" albo "2X202-ST5". Są numery, które trwają po kilkadziesiąt sekund i ponadośmiominutowe. Do najdłuższego "CIRKLON3" powstał pierwszy od wielu lat klip Aphex Twina. Do jego zrealizowania został zaproszony... 12-letni Irlandczyk, którego zabawne filmiki James znalazł w sieci. Muzyka na "Cheetah" jest jak cała towarzysząca jej otoczka: niekonwencjonalna, wymykająca się standardom. Do tego wciąż wciągająca.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.19600080b.804.jpg@RY2@
Duński songwriter postanowił utrudnić sobie karierę, przynajmniej poza granicami swojego kraju. Po małym sukcesie swojego debiutanckiego albumu "Somewhere Else" sprzed trzech lat, po którym nazywano go duńskim Bon Iverem, artysta postanowił zmienić swój artystyczny pseudonim. Łatwe do zapamiętania Indians zastąpił swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Soren Juul sam przyznaje, że ten album rodził się po, mówiąc delikatnie, niełatwym okresie w jego życiu. Udało mu się jednak ustabilizować, co zaowocowało materiałem na "This Moment". Wokal Sorena pozostał delikatny, oniryczny, jego muzyka wyciszająca i skupiona. Delikatne są tu dźwięki gitar i klawisze. Bijący zewsząd mało rock’n’rollowy klimat nie wprowadza jednak w stan depresji. Duńczyk ma w głosie optymizm i tak też brzmi jego muzyka. Bez fajerwerków, za to zachęcająca do kontemplacji. Juul mówi: "Nauczyłem się cenić ciszę. Najważniejsze rzeczy dzieją się pomimo ciszy". Na "This Moment" pięknie podzielił się swoim osobistym wyciszeniem.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.19600080b.805.jpg@RY2@
Nie wszystkim spodobał się werdykt jury podczas prestiżowego festiwalu Jazz nad Odrą w 1977 r. Z publiczności wydobyły się gwizdy, ktoś krzyknął: "do Opola!". Po ich występie krzywili się też niektórzy recenzenci. Projektu Świadectwo Dojrzałości nie nazywano nawet jazzowym. Nie przeszkodziło to zespołowi, który został zakwalifikowany do konkursu już po terminie, co też wzbudziło kontrowersję, wygrać ten festiwal niezwykle wciągającą fuzją jazzu, rocka i umiejętności każdego z wyjątkowych muzyków. Stworzyli go bowiem znakomici instrumentaliści znani z zespołów Test, Breakout czy Novi Singers. Pięć ich nagrań radiowych uzupełnionych na "Hulaj dusza" występem na wspomnianym Jazzie nad Odrą, na który pojechali z hasłem "nie mamy pieniędzy ani na wódkę, ani na powrót, więc musimy festiwal wygrać", to w zasadzie wszystko, co zostało po Świadectwie Dojrzałości. Lider grupy Wojciech Bruślik wraz z zaproszonymi muzykami (m.in. Dariusz Kozakiewicz i Wojciech Morawski) dali świadectwo możliwości i jakości okołojazzowego fusion.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.19600080b.806.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu