Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W wolnej chwili

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

"Wydaje mi się, że powinniśmy nagrać wspólną płytę" - od mniej więcej e-maila takiej treści rozpoczęła się kilka lat temu współpraca trzech wyjątkowych artystek, która zaowocowała tym albumem. Wiadomość wysłała kanadyjska artystka pop country k.d. lang. Delikatnie kompozycje laureatki Grammy mogą kojarzyć słuchacze radiowej Trójki, bo jej numery kilka razy lądowały w notowaniach listy przebojów tej rozgłośni. E-maila otrzymały amerykańska piosenkarka folkowa Laura Veirs oraz folkrockowa artystka Neko Case, znana z występów z zespołem The New Pornographers. Trzy panie podjęły współpracę i nagrały album przepełniony brzmieniami charakterystycznymi dla każdej z nich. Ich delikatne kompozycje spodobać się powinny głównie tym, którzy lubią się relaksować w leniwe niedzielne popołudnie przy muzyce. Nieinwazyjne, kojące, niebanalne numery z "case/lang/veirs" zapewne nie zdobędą nad Wisłą rzeszy słuchaczy, ale fanom folk-country-rocka przypadną do gustu. Jak dla mnie to płyta zbyt zachowawcza i mało odważna, choć umilająca czas.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2016/121/i02.2016.121.196000800.804.jpg@RY2@

Przed trzema laty, przy okazji debiutu Brytyjczyka "Long Way Down", pisałem, że "najważniejsze są u niego emocje i pianino". Pierwsza płyta Toma Odella wylądowała na szczycie listy przebojów na Wyspach, choć recenzje miała mieszane. Album został bardzo dobrze przyjęty przez polskich fanów, stąd kilka wizyt koncertowych Odella w naszym kraju. Na niedawnym Orange Warsaw Festivalu zabrzmiały m.in. nowe numery - i zabrzmiały bardzo dobrze. Często lepiej niż na samym krążku. Pozostały emocje i pianino, doszły inne czynniki. Na "Wrong Crowd" doskonale sprawdzają się surowe "Daddy" czy soulowe "Concrete". Uroczo Odell potrafi też uwodzić w delikatnej balladzie z pianinem i smyczkami "Somehow". Niestety, zalicza też kilka popowych wpadek ("Here I Am"). "Wrong Crowd" to jednak przyzwoity album z kilkoma perełkami w zestawie. Tom Odell ma ciekawy głos i spore możliwości. Na razie jednak nazywanie go młodym Eltonem Johnem (jak piszą niektóre media) jest małą przesadą. Na pewno idzie w dobrym kierunku. Mam wrażenie, że najważniejsza i najciekawsza płyta jeszcze przed nim.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2016/121/i02.2016.121.196000800.805.jpg@RY2@

Nadchodzi moment na otwarcie nowej ścieżki twórczej - moment wydania na świat mojego pierwszego dziecka, "The Skin Im In" - płyty bardzo, bardzo intymnej - zapowiadał kilka miesięcy temu w serwisie crowdfundingowym Skinny, rozpoczynając zbiórkę, która miała pomóc w wydaniu jego płyty. Udało się, "The Skin Im In" ujrzała światło dzienne. Michał Skinny Skórka, do 2013 roku połowa elektronicznego duetu Skinny Patrini, na solowym debiucie zaprezentował spektrum swoich możliwości. Penetruje różne rejony elektroniki, głównie te mroczne, ubarwiając je swoim wokalem oraz gościnnym udziałem Kasi Stankiewicz. Bywa rytmicznie, niemal synthpopowo, innym razem bardziej rockowo albo przebojowo, melodyjnie w stylu De/Vision, wreszcie groźnie jak w Nine Inch Nails. Skinny nie powala swoim wokalem, nie kreuje nieodkrytych do tej pory dźwięków, opiera się raczej na wzorcach sprzed lat, niż spogląda na teraźniejszą scenę elektroniczną, ale i tak wciąga swoją muzyczną przestrzenią.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2016/121/i02.2016.121.196000800.806.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.