Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nie daj sobą rządzić

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

AUTOBIOGRAFIA Kim Gordon jako artystka zawsze szła tam, gdzie niespecjalnie na nią czekano

Nigdy nie lubiłam, gdy mama mówiła mi, co mam robić, i w dalszym ciągu potrafię się zjeżyć, jeśli ktoś tego próbuje. Gdy urodziła się Coco (córka Kim - red.), ktoś podarował jej jednoczęściową piżamkę z lat siedemdziesiątych z napisem: question authority [Nie daj sobą rządzić]. Podpisuję się pod tym obiema rękami" - pisze w autobiografii "Dziewczyna z zespołu" Kim Gordon. Urodzona w okolicach Nowego Jorku w 1953 roku artystka od dzieciństwa walczyła o wolność, artystyczną i życiową. Między innymi o tym jest jej fascynująca książka.

Gordon w 1981 roku, wraz z gitarzystą Lee Ranaldo oraz swoim chłopakiem Thurstonem Mooreem, założyła Sonic Youth. Jeden z najważniejszych rockowych zespołów nowojorskiej sceny, szczególnie popularny w latach 90. Kapela, która była ogromną inspiracją chociażby dla Nirvany, zakończyła działalność w 2011 roku, po tym, jak Gordon i Moore ogłosili, że rozwodzą się po ponad 25 latach małżeństwa. Artystyczna droga Gordon związana jest jednak nie tylko z Sonic Youth. Kim pracowała też chociażby z żoną Kurta Cobaina Courtney Love (wyprodukowała debiut jej zespołu Hole), ma doświadczenia aktorskie (serial "Dziewczyny"), poza tym od lat jest cenioną artystką wizualną, wystawiała swoje prace w Europie, Japonii i Stanach. O wszystkich odcieniach swojej twórczości pisze w "Dziewczynie z zespołu".

Najwięcej miejsca poświęca Sonic Youth, opisuje początki zespołu, opowiada o najważniejszych płytach, piosenkach, koncertach, spotkaniach, o bolesnym rozpadzie małżeństwa. To także opis walki kobiety o miejsce w męskim rockowym świecie. Gordon pisze sporo o feminizmie, zasługach Madonny czy kompletnym niezrozumieniu problemu kobiet przez Lanę Del Rey.

Ma bardzo ciekawe spostrzeżenia na temat każdej dekady, której doświadczyła. "Lata sześćdziesiąte bardziej niż jakakolwiek inna dekada uosabiały ideę, że jednostka może odnaleźć własną tożsamość w ramach jakiegoś muzycznego ruchu" - pisze. O dekadzie kolejnej: "Lata siedemdziesiąte stanowiły pierwszą epokę, w której nauczono się eksploatować młodzieżową kulturę. Był to czas narodzin korporacyjnego rocka. Publiczność płaciła za oglądanie - również za oglądanie tego, jak artyści niszczą własne życie i jak złudzenie wolności staje się prawdziwą wolnością. (...) Z tego powodu lata osiemdziesiąte były podobne do sześćdziesiątych. Teraz są częścią tej samej epoki sprzed istnienia internetu". I wreszcie: "Czy lata dziewięćdziesiąte w ogóle się zdarzyły? Mainstreamowa amerykańska muzyka jest obecnie równie konserwatywna jak w latach osiemdziesiątych".

Kim nie miała łatwego dzieciństwa, chociażby z powodu męczącego ją chorego psychicznie brata. Nie miała łatwo w muzyce, gdy wydawała pierwsze kilka płyt z Sonic Youth, wciąż musiała dodatkowo pracować, by się utrzymać. Wreszcie przeszła przez bardzo trudny związek z Thurstonem Mooreem. Dziś Kim spełnia się na innej płaszczyźnie, jako artystka wizualna oraz dojrzała mama.

Jej "Dziewczynę z zespołu" na pewno łatwiej będzie się czytało fanom Sonic Youth. Biografia nie jest jednak tylko dla nich, lecz dla wszystkich, którzy chcą poznać losy wyjątkowej buntowniczki, a przy okazji kulisy muzycznego świata lat 80. i 90.

@RY1@i02/2016/092/i02.2016.092.19600080f.803.jpg@RY2@

ap

Kim Gordon podczas jednego z koncertów Sonic Youth

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2016/092/i02.2016.092.19600080f.804.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.