Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Fragmenty życia

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

PROZA BRAZYLIJSKA

Adriana Lisboa po raz pierwszy zobaczyła śnieg w grudniu 2006 roku, miała 36 lat. Przyjechała do Kolorado z Rio de Janeiro, żeby zacząć nowe życie - z brazylijskim mężczyzną mieszkającym w Stanach. Trafiła tam w samym środku śnieżnej burzy. W Brazylii była już znana dzięki trzem powieściom, zbiorowi opowiadań, książce dla dzieci i wierszom. Kilka lat wcześniej została laureatką cenionej Nagrody José Saramago za "Symfonię w bieli". Śnieg, jak wspomina w wywiadach, oślepił ją, poraził, zauroczył. Przypomniał o doznaniach, jakie opisywała w swojej nagrodzonej powieści - o przeżyciach tak intensywnych, że można je tylko zatrzeć w pamięci, nie da się wymazać.

Bohaterkami "Symfonii w bieli" są siostry Clarice i Maria Iněs. Obie dorastały na wsi, w sielskich okolicznościach, otoczone rodziną i światem sprawiającym wrażenie bezpiecznego. Każda z nich we wczesnej młodości wyjeżdża do Rio, żeby się uczyć. Rozpoczyna w ten sposób wielką podróż - nie tylko fizyczną, również mentalną. Dorastają i wspominają wydarzenia, które je naznaczyły, stały się ranami, potem bliznami. A my odkrywamy te dwie kobiety, składamy ich portrety z drobnych wydarzeń, dobudowujemy historię do obrazu, który wygląda na niewinny.

James McNeill Whistler, XIX-wieczny amerykański malarz, stworzył trzy "Symfonie w bieli" - na pierwszym płótnie kobieta w długiej śnieżnej sukni stoi samotnie, z lilią w dłoni, na drugim wciąż jest jedna, ale jej twarz odbija się w lustrze, na trzecim ma towarzyszkę w bardzo jasnej, jednak żółtej kreacji. Niewinność ginie w tej ostatniej części. Ale nie warto, czytając powieści Lisboy, odnosić się do prac Whistlera w tak prosty sposób. Ta książka jest jak szkatułka, które zaskakuje. Nie otwiera się stopniowo, nie tworzy historii ułożonej chronologicznie. Przeciwnie - to zbiór ułamków z różnych etapów życia bohaterek.

Mamy jeszcze mężczyznę, który obie widzi bardzo uważnie, bo przeżywa fascynację i Clarice, i Marią. A dzięki zwyczajnym scenkom, wspomnieniom, rozmowom poznajemy ich całą brazylijską rodzinę, w której jest dużo więcej do ukrycia niż tajemnice dwóch dziewczyn. Brudy, o których się nie mówi, kryją się w tej opowieści za każdym poetyckim opisem codzienności. Można uznać, że to dobra metafora lat wojskowej dyktatury w Brazylii (akcja dzieje się zresztą w tym czasie), ale Lisboa nie chce budować prostych przekazów politycznych.

Pisze po prostu o historii pewnej rodziny wysmakowanym, obrazowym, często poetyckim językiem. I tu największe znaczenie ma tytułowe określenie "symfonia" - bo różne opowieści o różnych bohaterach nie są zaznaczane wyraźnie, przechodzą płynnie jak instrumenty w muzycznej kompozycji, zahaczają o siebie, a wszystko razem tworzy harmonię. Lisboa ma zresztą wykształcenie muzyczne, była wokalistką. I z taką wrażliwością stworzyła prozę poetycką - żeby użyć istniejących określeń. Gdyby stworzyć nowe - jest to literacka symfonia. Na początku widzimy historię jak przez mgłę, z czasem dostrzegamy pełen obraz. A docieranie do niego jest fascynujące.

Powieść Lisboy ukazała się po polsku jako jeden z tomów serii brazylijskiej wydawnictwa Rebis.

@RY1@i02/2016/092/i02.2016.092.19600050c.803.jpg@RY2@

Ulf Andersen/Getty Images

Adriana Lisboa

Marta Strzelecka

@RY1@i02/2016/092/i02.2016.092.19600050c.804.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.