Kpina z mistrza
Zamierzony przez Abla Ferrarę filmowy hołd dla Piera Paola Pasoliniego, mimo niezłej roli Willema Dafoe, zamienił się w niedźwiedzią przysługę
Pasolini, jeden z najbardziej wyrazistych twórców światowego kina, nie zasłużył na tak mierny film. Ferrara nie chciał wprawdzie zrealizować konwencjonalnej biografii włoskiego mistrza, ale w zamian nie umiał zaoferować widzom niczego interesującego. Wbrew intencjom reżysera zawarte w "Pasolinim" połączenie paradokumentalnego minimalizmu i barokowej przesady nie stanowi świadectwa ożywczej różnorodności. Zamiast tego znamionuje raczej bezradność wobec niejednoznacznej i wymykającej się schematom postaci tytułowego bohatera. Klęska "Pasoliniego" to także dowód pogłębiającego się kryzysu twórczego Ferrary. Nie pomogło ani odstawienie używek, ani przeprowadzka do Rzymu - reżyser "Pogrzebu" wciąż nie potrafi wrócić do artystycznej dyspozycji, którą imponował na początku lat 90.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.