Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

O wyborze szkoły decyduje miejsce w najważniejszych klasyfikacjach

22 czerwca 2017
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Dla wielu aspirujących prawników w Polsce przegląd rankingów wydziałów jest rytualną częścią wyboru uczelni. To nic w porównaniu z przyszłymi studentami prawa w USA, którzy listy najlepszych szkół traktują jak wyrocznię

Termin publikacji nowej edycji U.S. News & World Reports Best Law Schools ranking, najpopularniejszej w Stanach Zjednoczonych klasyfikacji wydziałów prawa, to dla wielu kandydatów dzień, który rozstrzygnie o ich losach w kolejnych dwóch czy trzech latach. Może się bowiem okazać, że ich uczelnia pierwszego wyboru wypadła z pierwszej dziesiątki zestawienia, a następna atrakcyjna szkoła, do której się dostali, znajduje się 3 tys. kilometrów od domu. Tych najbardziej ambitnych na pewno nie powstrzyma to przed przeprowadzką.

To też jest rynek

I nie ma w tym żadnej przesady. Jak wynika z badania Kaplan Test Prep, firmy oferującej materiały przygotowujące do egzaminów, niemal jedna trzecia aspirujących adwokatów w USA przy wyborze uczelni kieruje się przede wszystkim różnymi zestawieniami i listami. A przez amerykańskie media przewijają się ich dziesiątki. Oprócz rankingu U.S. News & World Report, mającego już status kultowy, publikują je również periodyki naukowe, popularne blogi prawnicze (jak choćby Above the Law), organizacje zawodowe, a zdarza się, że własne kryteria pomiaru jakości i reputacji wymyślają nawet sami profesorowie.

Nie jest tajemnicą, że ogromną wagę do rankingów uczelni przykładają potencjalni pracodawcy. Podobnie nawet sami dziekani wydziałów prawa przyznają, że z dużym niepokojem co roku wyczekują najświeższych wyników popularnych klasyfikacji. Jak piszą w swojej książce "Engines of Anxiety: Academic Rankings, Reputation and Accountability" socjologowie Wendy Espeland i Michael Sauder, w niektórych przypadkach dyktat rankingów skłania władze uczelni do przeznaczania większych środków na marketing i biura karier dla studentów i absolwentów. Wszystko po to, aby budować własną markę.

Standardy to podstawa

Jeśli chodzi o wpływ na kształtowanie hierarchii prestiżu w świecie prawniczym, ranking korporacji medialnej U.S. News & World Report nie ma sobie równych. Zgodnie z utartym i nieustannie powtarzanym przekonaniem - jeśli nie skończysz prawa na którymś z wydziałów z czołówki tej listy, możesz zapomnieć o karierze w wielkiej, prestiżowej kancelarii prawnej.

Skąd taka moc oddziaływania popularnej klasyfikacji? Po pierwsze, jest najstarsza (ukazuje się już od blisko 30 lat). Po drugie, mimo rosnącej z roku na rok konkurencji oraz głosów krytyki wciąż pozostaje ona najbardziej kompleksowym, wystandaryzowanym narzędziem oceny i porównywania jakości łącznie 197 akredytowanych szkół prawa w USA. Zestawienie jest komplikowane na podstawie 12 kryteriów (każdemu z nich przypisana jest inna waga) podzielonych na cztery kategorie. Biorąc pod uwagę ilość i stopień zróżnicowania analizowanych danych, przygotowanie takiej klasyfikacji wymaga pomocy profesjonalnej sondażowni.

Harvard wygra i tak

Uczelni, która uzyska najwyższą całościową punktację (kryteria: patrz ramka), przypisuje się wartość 100 proc. Każdej kolejnej proporcjonalnie pomniejszony wynik procentowy. Co ciekawe, mimo że przez lata poszczególne kryteria ulegały lekkiej modyfikacji, a same szkoły zmieniały swoją politykę rekrutacji i profil czy odnawiały kadrę, to na czele rankingu i tak zawsze ląduje wydział prawa Uniwersytetu Yale, a i w całej dziesiątce z roku na rok niewiele się dzieje (np. Uniwersytet Harvarda i Stanforda czasem zamieniają się miejscami na podium). Z tego względu klasyfikacja U.S. News & World Report bywa często krytykowana za to, że premiuje uczelnie, które dysponują największymi zasobami finansowymi w przeliczeniu na studenta, a nie te, które wyróżniają się najlepszą jakością edukacji. Bo akurat tę ostatnią kategorię najtrudniej jest zmierzyć i sparametryzować. Panuje więc opinia, że ranking ten odzwierciedla przede wszystkim hierarchię prestiżu i ekskluzywności, lecz nie mówi zbyt wiele o tym, jakimi adwokatami i sędziami będą absolwenci szkół z pierwszej dziesiątki (mimo że na starcie zawodowym będą mieć przewagę nad innymi kandydatami).

Jak podkreśla znany amerykański bloger i profesor prawa Brian Leiter, lista U.S. News & World Report nie uwzględnia np. dorobku naukowego kadry akademickiej ani profilu wydziału (niektóre nastawione są bardziej na praktyczne przygotowanie do zawodu, inne są zorientowane bardziej akademicko). Aby wypełnić tę lukę, sam zaczął kompilować zestawienia porównujące m.in. wpływowość publikacji naukowych pracowników z danej szkoły. Dla odmiany listy układane przez redakcję pisma "National Law Journal" prawników-blogerów z Above the Law koncentrują się głównie na zawodowych losach oraz zarobkach absolwentów na rynku usług prawnych. Innymi słowy każdy ranking jest cząstkowy i niedoskonały. O czym każdy przyszły student, który głowi się nad wyborem uczelni, powinien pamiętać.

Kryteria rankingu U.S. News & World Report

Ocena kadry akademickiej - dziekani wydziałów i do spraw studenckich oraz etatowi pracownicy naukowi w specjalnym formularzu mają wystawić noty poszczególnym szkołom prawa w skali od 1 (słaba) do 5 (wybitna), a jeśli nie mają na ich temat wiedzy - wybrać opcję "nie wiem". Kryterium to ma największe znaczenie dla ostatecznego wyniku.

Ocena środowiska zawodowego - podobnie jak w przypadku akademików, sędziowie i adwokaci są proszeni o ocenę szkoły w skali od 1 do 5.

Średnie wyniki z egzaminów wstępnych osiągniętych przez studentów przyjętych do danej szkoły (Law School Admission Test i Graduate Record Examinations).

Średnia ze studiów licencjackich (w USA, aby zdawać na studia prawnicze, trzeba mieć już dyplom ukończenia studiów pierwszego stopnia).

Odsetek osób przyjętych spośród ogółu kandydujących.

Odsetek absolwentów, którzy w ciągu 10 miesięcy od uzyskania tytułu Juris Doctor (odpowiednik polskiego magistra prawa) znaleźli pracę z uwzględnieniem rodzaju zatrudnienia, okresu oraz typu umowy.

Wydatki w przeliczeniu na jednego studenta (liczą się zarówno koszty zatrudnienia kadry akademickiej, wyposażenie bibliotek, jak i wysokość ewentualnych stypendiów socjalnych).

Stosunek liczby studentów do liczby pracowników naukowych.

Liczba woluminów bibliotecznych.

@RY1@i02/2017/119/i02.2017.119.11900080i.801.jpg@RY2@

fot. shutterstock

Emilia Świętochowska

emilia.swietochowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.