Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Półsiostry i półbracia

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Z pozoru ta historia jest dość groteskowa. I właśnie jako groteskowy mem wędrowała po rozmaitych zakątkach internetu i dalszych stronach bulwarówek. Oto pewien Holender dorobił się - szacunkowo - ponad dwóch setek potomków, nie będąc przy tym ani sułtanem z całym pałacem żon, ani magnatem szalejącym po folwarkach. Ów Holender pracował przez lata na podrzędnym stanowisku urzędniczym, jego droga do ewolucyjnego sukcesu wiodła zaś przez klinikę w podrotterdamskim Barendrechcie, w której w latach 80. i 90. zeszłego wieku dokonywano zapłodnień nasieniem anonimowych dawców. Założyciel kliniki, niejaki dr Karbaat, szafował spermą dawców z dużą dowolnością, łamiąc wszelkie zasady. W efekcie dzieci, co do których zakładano - zgodnie z obietnicami dr. Karbaata i dostarczonym przezeń tzw. paszportem dawcy - że będą jasnymi blondynami, po urodzeniu okazywały się śniade i kędzierzawe. Zaskakująco wiele z nich miało również (o czym naturalnie ich matki nie były poinformowane) tego samego biologicznego ojca, wspomnianego już urzędnika, imieniem Louis. Louis był - i jest - w części ciemnoskórym Surinamczykiem. Ma też zespół Aspergera. I obsesję posiadania jak największej liczby potomstwa.

Kiedy historia ta krążyła jako bulwarowa anegdota, miała osobliwie rasistowskie i szowinistyczne zabarwienie - co zresztą nie dziwi, podobnie jak to, że przekręcano fakty, dane i nazwiska. Kamil Bałuk mógł z kolei w swojej debiutanckiej książce reporterskiej skupić się głównie na wątku lekarskiego oszustwa, na szczęście wybrał inny wariant, dzięki czemu "Wszystkie dzieci Louisa" są przede wszystkim opowieścią o ludziach postawionych w niecodziennej sytuacji - niecodziennej biologicznie, społecznie, prawnie.

Pomysł Bałuka - zrealizowany przez autora z pasją i poczuciem humoru - bazował na tym, by do źródeł całej spermoafery dotrzeć nie przez tych, którzy ją sprokurowali, ale przez tych, na których wywarła ona nieodwracalne piętno, czyli dzieci, obecnie już zresztą całkiem dorosłe. Dowiadujesz się więc pewnego dnia, że twoim ojcem nie był twój ojciec, lecz anonimowy dawca nasienia - to tłumaczy, dlaczego nie jesteś podobna albo podobny do rodziców. Tożsamość dawcy chroni tajemnica medyczna. Czy masz prawo poznać swoje korzenie? Czy chcesz toczyć o to batalię z rodzicami, urzędami, państwem? Jest to dylemat znany także dzieciom z adopcji, traumatyczny, ale w jakiejś mierze społecznie oswojony. Opisywana przez Bałuka sytuacja znacząco wykracza jednak poza ten schemat - bo nagle wychodzi na to, że masz piątkę, dziesiątkę, dwudziestkę, pięćdziesiątkę pół-rodzeństwa. A potem okazuje się, że wasz wspólny tatuś jest wprawdzie inteligentny i wygadany, ale nigdy nie nawiązał, bo nie był do tego zdolny, żadnej bliższej relacji społecznej. I że jesteście w równej mierze produktem jego obsesyjnej misji rozrodczej oraz szczególnej systemowej luki, która mogła się pojawić, ponieważ postęp prawa nie nadążył za postępem technik medycznych.

Debiutant świetnie radzi sobie z tą skomplikowaną materią. Jego książka w miarę lektury otwiera się na coraz to nowe konteksty. Czy da się biurokratycznie regulować reprodukcję? Czy "dzieci Louisa" są ceną, jaką trzeba zapłacić za społeczne zaufanie? I czy w ogóle są ceną? A może są nagrodą - bo każde życie jest rodzajem nagrody? Jak mocno da się rozciągnąć definicję rodzicielstwa i rodziny, by pojąć tę dziwną historię? Wybrażam sobie, że adwokatów, którzy próbowali rozwikłać ową plątaninę zależności i niejasności, kolejno odwożono do szpitala psychiatrycznego.

Ciekawe, że wątki koloru skóry i aspergeryzmu - początkowo najbardziej emocjonujące - schodzą w relacjach świadków na plan dalszy; okazały się mało istotne w świetle fundamentalnych problemów z tożsamością i błyskotliwych pomysłów na ich rozwiązanie. Bo książka Bałuka jest w gruncie rzeczy opowieścią nader optymistyczną.

@RY1@i02/2017/096/i02.2017.096.00000270c.801.jpg@RY2@

Kamil Bałuk, "Wszystkie dzieci Louis''a", Dowody na Istnienie 2017

Piotr Kofta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.