Półsiostry i półbracia
Z pozoru ta historia jest dość groteskowa. I właśnie jako groteskowy mem wędrowała po rozmaitych zakątkach internetu i dalszych stronach bulwarówek. Oto pewien Holender dorobił się - szacunkowo - ponad dwóch setek potomków, nie będąc przy tym ani sułtanem z całym pałacem żon, ani magnatem szalejącym po folwarkach. Ów Holender pracował przez lata na podrzędnym stanowisku urzędniczym, jego droga do ewolucyjnego sukcesu wiodła zaś przez klinikę w podrotterdamskim Barendrechcie, w której w latach 80. i 90. zeszłego wieku dokonywano zapłodnień nasieniem anonimowych dawców. Założyciel kliniki, niejaki dr Karbaat, szafował spermą dawców z dużą dowolnością, łamiąc wszelkie zasady. W efekcie dzieci, co do których zakładano - zgodnie z obietnicami dr. Karbaata i dostarczonym przezeń tzw. paszportem dawcy - że będą jasnymi blondynami, po urodzeniu okazywały się śniade i kędzierzawe. Zaskakująco wiele z nich miało również (o czym naturalnie ich matki nie były poinformowane) tego samego biologicznego ojca, wspomnianego już urzędnika, imieniem Louis. Louis był - i jest - w części ciemnoskórym Surinamczykiem. Ma też zespół Aspergera. I obsesję posiadania jak największej liczby potomstwa.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.