Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Z ziemi greckiej do Polski

2 lipca 2018

O greckiej wojnie domowej mało kto słyszał. Zabrakło jej widać reporterskiego kronikarza, kogoś w rodzaju Ernesta Hemingwaya. Okazała się też epilogiem II wojny światowej, na który wtedy mało kto zwrócił uwagę. Jednak po niemal 70 latach od jej zakończenia Dionisios Sturis rekonstruuje wydarzenia w oparciu o rozmowy z ponad 50 osobami i oddaje Grekom historyczną sprawiedliwość. A przy okazji przypomina, że Polacy pomogli ofiarom tej wojny.

Przypomnijmy: w latach 1944-1945 oraz, po chwilowym zawieszeniu broni, 1946-1949 Grecja pogrążona była w konflikcie między armią rządową, wspieraną przez prawicę (a w drugiej fazie sporu także przez Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone), a komunistami z Demokratycznego Wojska Grecji, wywodzącymi się z części kombatantów lewicowego ruchu oporu partyzantką EAM-ELAS. Buntownicy domagali się opuszczenia kraju przez wojska brytyjskie i wypełnienia wcześniejszych umów międzynarodowych, kończących pierwszą fazę sporu, m.in. przeprowadzenia referendum w sprawie przyszłości monarchii, abolicji dla walczących po obu stronach żołnierzy oraz ukarania zbrodniarzy hitlerowskich. Siły rządowe miały przewagę i przez cały czas kontrolowały sytuację.

Sturis przypomina najczarniejsze epizody tego okresu. Władze stworzyły na wyspie Makronisos regularne obozy koncentracyjne, w których uwięziły kłopotliwych dla reżimu weteranów ruchu oporu, lecz także ich rodziców, żony i dzieci - w sumie ponad 60 tys. osób. Autor uczula też na zimnowojenne niuanse, które zwykliśmy w czarno-białym postrzeganiu historii lekceważyć. "Członkowie Batalionów Bezpieczeństwa przysięgali na wierność Hitlerowi. Mieli za zadanie konfiskować rolnikom zboże, mięso i nabiał, a przede wszystkim likwidować swoich komunistycznych rodaków z partyzantki, zaś w wolnych chwilach pomagać przy deportacji Żydów" - pisze autor. Ci sami ludzie po 1949 r. sądzili i skazywali na drakońskie kary przegranych, a wszystko to działo się pod auspicjami Brytyjczyków i Amerykanów.

Ale "Nowe życie" to przede wszystkim historia o Polsce i Polakach, którzy mimo wielkiej biedy epoki stalinizmu dali przyjezdnym z Grecji bardzo dużo. Najpierw w bydlęcych wagonach przyjechały dzieci. Umyto je, odwszawiono, ubrano, zapewniono straumatyzowanym maluchom bezpieczeństwo. Jeden z bohaterów Sturisa, którzy na Peloponezie przeżył piekło, bał się, że w Polsce zjedzą go niedźwiedzie, o których dużo słyszał. A na miejscu się okazało, że zamiast śmierci są ciepło i miłość. Mógł zasnąć w czystym łóżku, zjeść ciepły posiłek trzy razy dziennie. Za dziećmi przyjechali dorośli. A wśród nich ranni, których z mozołem stawiano na nogi w specjalnie dla nich urządzonym szpitalu na wyspie Wolin.

Zwłaszcza dziś ten reportaż powinien być lekturą obowiązkową. Gdy wobec bezprecedensowej nagonki na uchodźców z Bliskiego Wschodu polska gościnność poszła w niepamięć. "Nowe życie" może być zaczynem do zmiany w dyskursie publicznym, który stał się zakładnikiem ksenofobów. I to uwaga nie tylko do rządzącej partii, rozgrywającej politykę w nienawiści do obcego, lecz również do opozycji, bo ta przed 2015 r. od wrogiego wobec imigrantów języka szczególnie się nie dystansowała.

Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że Sturis pracuje wbrew zasadom reporterskiego warsztatu, bo nie dystansuje się od relacjonowanej historii, nie zostaje dwa kroki za bohaterami. Ale kto się do tego nadawał lepiej niż on, Polak greckiego pochodzenia, syn i wnuk uchodźców sprzed siedmiu dekad. Jego pochodzenie i rodzinna przeszłość tylko uwiarygadniają narrację. Jak choćby wtedy, kiedy wspomina, że żołnierze armii rządowej, czyli strony przeciwnej, tak pobili jego ciężarną babcię, że prawie poroniła. Sturis ma swoisty gen uchodźcy, który predestynuje go do opowiadania o traumie migrantów. Ówczesnych i dzisiejszych.

@RY1@i02/2017/096/i02.2017.096.00000270a.801.jpg@RY2@

Dionisios Sturis, "Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji", W.A.B. 2017

Radosław Korzycki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.