Czas zacząć grać
NOWE TWARZE Początek roku przyniósł kilka ciekawych płyt debiutantów. Niektórzy wkrótce wystąpią w Polsce. Na kogo warto czekać?
Niektórzy zyskali już u nas popularność (singiel Julii Michaels "Issues" znalazł się w pierwszej dziesiątce najczęściej słuchanych piosenek na polskim Spotify). Innych będziemy mogli zobaczyć za moment nad Wisłą (Sampha na koncercie w marcu). Kilku zdobyło popularność na Wyspach, a w Polsce czekają jeszcze na swoje pięć minut, jak niedawna laureatka BBC Music Sound of 2017 Ray BLK.
"Sound of..." to przygotowywana od 2003 r. przez krytyków pod kuratelą BBC, lista najbardziej obiecujących artystów danego roku. Na czele stawali m.in. Adele, Sam Smith czy Ellie Goulding. W tym roku Ray BLK wyprzedziła m.in. synthpopowy projekt The Japanese House, rockowe The Amazons, soulową Jorję Smith czy . Ten ostatni właśnie wypuścił debiutancki album "Human". Tytułowy numer w zeszłym roku na samych Wyspach sprzedał się w 400 tys. egzemplarzy, w Niemczech trzy razy pokrył złotem i wylądował na szczytach list przebojów w kilkudziesięciu krajach (w tym w Polsce), a na YouTubie zebrał niemal 130 mln wyświetleń. Rag’n’Bone Man zaczynał jako raper, ale "Human" wypełnił bujającym soulem, którego na żywo będzie można posłuchać w warszawskiej Proximie w kwietniu.
22-latka z Londynu, , też spodoba się fanom soulowych dźwięków. Niestety nie ujawniono jeszcze szczegółów debiutanckiej płyty wokalistki, na razie musi wystarczyć kilka numerów dostępnych w sieci. Te pokazują, że warto czekać na jej płytę. Fani indiepopu powinni z kolei wypatrywać pierwszej długogrającej płyty kalifornijskiego zespołu albo posłuchać właśnie wydanej płyty "Silhouettes" brytyjskiego . Miłośnicy szybkiego rocka powinni zainteresować się pierwszą płytą wyspiarskiego . Ich "Dumb Blood" będzie dostępna u nas już za tydzień. Dla mnie jednak największym odkryciem jest projekt . To jest muzyka dla tych, którzy poszukują czegoś trudnego do sklasyfikowania i bezkompromisowego. Tak naprawdę za Zeal & Ardor odpowiada jeden człowiek, Manuel Gagneux. Pod koniec lutego ukaże się jego "Devil is Fine". To de facto nie jest jego pierwszy album. Jednak poprzedni krążek został wydany wyłącznie elektronicznie i bez szerokiej dystrybucji. Teraz czas na pełnoprawny debiut. Teoretycznie "Devil is Fine" Manuel wypełnił metalem. Ale to, jakby powiedzieć, że zespół Algiers gra rocka, a Depeche Mode pop. Słychać w muzyce Zeal & Ardor metalową agresję, ale ta wynika też z całej masy innych muzycznych odniesień, które Manuel dokłada do swojej twórczości. Są tu gospel, blues, soul, trochę Bliskiego Wschodu i elektroniki. Całość podana w buntowniczy sposób, jakby Zeal & Ardor chciał doprowadzić do rewolucji albo jakby chciał napisać pieśni dla niewolników z "Django" Quentina Tarantino. W kwietniu Manuel będzie nawoływał do rewolucji w warszawskiej Hydrozagadce.
Miesiąc wcześniej, 19 marca, w stołecznej Proximie wystąpi . Właśnie ukazała się jego znakomita debiutancka płyta "Process". Przy jego twórczości najczęściej pojawia się określenie "alternatywne R’n’B". Brytyjczyk ma za sobą współpracę m.in. z takimi twórcami jak Jessie Ware, Drake, Kanye West czy Katy B. Po nabraniu pewności co do swojego talentu sam napisał, nagrał i w dużej mierze wyprodukował swój debiut. Bywa tu statycznie, minimalistycznie, ale też tanecznie i futurystycznie, akustycznie albo elektronicznie, orientalnie, soulowo. Momentami w podobne rejony zabiera w swoich piosenkach z USA. Dla jednych zachętą może być to, że muzyk łączy w swojej twórczości romantyczny soul z R’n’B i elementami hip-hopu . A dla innych, że zachwala go jedna z największych celebrytek w USA, Kylie Jenner. Po tym, jak zachwyciła się jego singlem "Location" na swoim Snapchacie, o kilkaset procent wzrosła liczba odsłon piosenki na muzycznych portalach. Jego debiutancki album ma się pojawić w marcu.
Wśród wokalistek również pojawiło się wiele postaci wartych zapamiętania. , którą zachwycił się Pharrell Williams, to artystka dla fanów Lorde, grania indiepopowego z elementami folkowymi. Wspomniana na początku to już muzyka dla fanów bardziej popowych dźwięków. Na płyty obu pań wciąż czekamy, ale patrząc na doświadczenie Michaels w pisaniu hitów dla Justina Biebera, Britney Spears, Johna Legenda czy Gwen Stefani, łatwiej ją wskazać jako możliwą zdobywczynię list przebojów. Obie bije jednak na głowę posiadaczka mocnego głosu . Jej dotychczasowe single na granicy indiepopu, soulu i rocka pozwalają spodziewać się interesującego debiutu.
Na naszym podwórku już na początku marca poznamy debiutancką płytę . Na pierwszy album wokalistki o głosie przypominającym momentami wokal Kasi Nosowskiej czekaliśmy już w zeszłym roku. Doczekamy się za miesiąc.
@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.19600060a.802.jpg@RY2@
fot. Sony Music
Rag’n’Bone Man
@RY1@i02/2017/029/i02.2017.029.19600060a.801.jpg@RY2@
fot. Universal
Bishop Briggs
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu