Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Dojrzewanie do wolności

20 stycznia 2017
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

ŚWIAT NARYSOWANY

W brew tytułowi na kartach komiksu "Totalnie nie nostalgia" znajdziecie nieco nostalgicznych historyjek z dzieciństwa autorki. Jednak Wanda Hagedorn nie skupia się na tym, co kiedyś sprawiało jej - i jej siostrom - frajdę. To nie jest sentymentalna pocztówka z przeszłości, tylko poważna, odważna i bezkompromisowa opowieść graficzna nie tylko o dorastaniu.

Zaczyna się niczym pamiętniczek z lat 60. Po krótkim, współczesnym prologu, następuje seria wspomnień z czasów szkolnych. Czasem traumatycznych, kiedy indziej zabawnych, zawsze dość wiernie oddających warunki życia w Polsce Ludowej. "Było to dzieciństwo katolickie, patriarchalne i pe-er-el-owskie, czyli depresyjno-opresyjno-represyjne. Całkiem banalne w tamtym czasie", pisze autorka.

Z biegiem czasu do opowieści wkradają się odważniejsze tematy, w polskiej kulturze wciąż często traktowane jak tabu. Molestowanie seksualne, daleka od romantyczności inicjacja erotyczna, a przede wszystkim - opresja, jakiej poddawane są siostry i ich matka. Na czarny charakter opowieści Wandy Hagedorn wyrasta jej ojciec, ale nie ma w jego portrecie banałów ani uproszczeń: żaden z niego pijak i degenerat. Znęca się nad rodziną wyłącznie dlatego, że może. Tak został wychowany, miał na to społeczne przyzwolenie, wszyscy wokół niego zachowywali się podobnie. "Totalnie nie nostalgia" zamienia się więc w opowieść o dojrzewaniu do wolności, do wyrwania się spod patriarchalnej kontroli, do samodzielności nie tylko życiowej, lecz również intelektualnej. Pojawiające się w albumie odwołania do prozy Colette, analitycznych prac bell hooks i Nancy Friday czy do komiksowego arcydzieła Alison Bechdel "Fun Home" to świetne interpretacyjne tropy. Jednak zbytnim uproszczeniem byłoby nazwanie "Totalnie..." komiksem feministycznym. Owszem, feminizm jest tym, co autorkę interesuje, podobnie jak relacje rodzinne, gender, polityka społeczna, pamięć historyczna. Te wszystkie zagadnienia mieszają się w precyzyjnie skonstruowanym tekście.

Ale nie tylko świetny scenariusz ma tu znaczenie: uzupełniają go doskonałe rysunki Jacka Frąsia, jednego z najbardziej utalentowanych polskich twórców komiksowych (i niestety publikującego zdecydowanie zbyt rzadko). Stylistyka ilustracji zmienia się wraz z rozwojem wydarzeń, a wizualna dokumentacja zgromadzona przez artystę jest imponująca. Współpraca obojga twórców była w tym przypadku dość nietypowa: Hagedorn płaciła rysownikowi za trwającą dwa lata pracę nad komiksem. Podobną praktykę można byłoby łatwo zdyskredytować jako kaprys, ale jej efekt jest oszałamiający: to nie tylko jeden z najciekawszych polskich komiksów ostatnich lat, lecz również - a może przede wszystkim - mądra, ważna i bardzo potrzebna literatura. Bo choć Hagedorn opowiada o wydarzeniach sprzed lat, wiele z nich wydaje się w dzisiejszej Polsce niepokojąco aktualnych.

@RY1@i02/2017/014/i02.2017.014.19600080m.801.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2017/014/i02.2017.014.19600080m.802.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.