Narysować patriotyzm
Zamiast chodzić na wiece i wykrzykiwać hasła, projektują plakaty. Ich prace wędrują z internetu na ulice i są znane nie tylko w Polsce
Kiedy rok temu władze warszawskiego Ursynowa zaprosiły mieszkańców na cykl wydarzeń artystycznych w ramach inauguracji Roku Kulturalnego, wybuchł obyczajowy skandal. A poszło o zdjęcie popularnego aktora Piotra Machalicy z papierosem w ustach, które pojawiło się na stronie internetowej urzędu dzielnicy jako ilustracja zwiastująca koncert „Osiecka, Młynarski, Przybora – piosenki z górnej półki”. Niektórzy mieszkańcy uznali zdjęcie za niestosowne przy promowaniu imprezy kulturalnej, na którą miały przyjść rodziny z dziećmi. Mówiono wręcz o propagowaniu używek. W komentarzach na facebookowej stronie urzędu zaroiło się od krytycznych postów. Jeden z mieszkańców udostępnił znany plakat autorstwa Andrzeja Pągowskiego „Papierosy są do d…”, na którym widać palacza z papierosem wetkniętym między gołe pośladki zamiast do ust. Post szybko zniknął z Facebooka urzędu, bo administrator strony uznał go za obraźliwy i usunął. Najwyraźniej nie wiedział, że plakat powstał w 1994 r. na zlecenie Krajowego Ruchu Antynikotynowego i pod patronatem Ministerstwa Zdrowia. Można go było zobaczyć w prawie każdej aptece. Władzom dzielnicy nie przeszkodziło to w zdjęciu pracy Pągowskiego ze swojej oficjalnej strony, ponieważ „padło tam słowo uznawane powszechnie za obraźliwe”.
To pokazuje siłę plakatu, który nawet po latach budzi emocje, oraz jego uniwersalność, gdyż można go cały czas reprodukować w innych kontekstach. To także koronny dowód na to, że plakat może z ulicy trafić do internetu, choć grafika użytkowa pokonuje dziś podróż raczej w przeciwnym kierunku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.