Mieczysław Paluch – urodzony wojownik
P ochodzący z niewielkiej wioski Trzemżal niedaleko Gniezna chłopak wylatywał z hukiem z kolejnych szkół za manifestowanie polskości i przynależność do tajnych organizacji niepodległościowych. Kiedy w końcu udało mu się skończyć studia handlowe w Berlinie, wybuchła wojna i 26-latek został powołany do niemieckiej armii. Służył w artylerii. Ranny w bitwie pod Verdun, leczył się w Poznaniu, by po powrocie do okopów prowadzić aktywną agitację narodową wśród żołnierzy - Polaków. Jesienią 1918 r. zdezerterował i ukrył się w rodzinnych stronach. W listopadzie spotkał w Poznaniu kolegę Bohdana Hulewicza, który przedstawił go Wojciechowi Korfantemu, komisarzowi Naczelnej Rady Ludowej.
Paluch był zwolennikiem tworzenia oddziałów do walki o oderwanie Wielkopolski od niemieckiej Rzeszy. „Musimy mieć zbrojną pięść, którą by Niemcy poczuli, i tak nią huknąć, żeby i w Paryżu, i w Londynie posłyszeli” – zaproponował. 45-letni Korfanty, zwolennik powstania, ale obawiający się radykalnych i ryzykownych działań był pod wrażeniem determinacji Palucha. „Pan jest w gorącej wodzie kąpany, ale zgoda, róbcie wojsko” – odpowiedział. Istniały już wówczas w Wielkopolsce ochotnicze Straże Ludowe, oddziały bojowe Polskiej Organizacji Wojskowej Zaboru Pruskiego oraz stowarzyszenia strzeleckie. Były jednak rozproszone i w większości słabo wyposażone i uzbrojone. Mieczysław Paluch miał inny pomysł.
W połowie listopada 1919 r. Niemcy wydali rozkaz tworzenia jednostek Wacht und Sicherheitsdienst – Służby Straży i Bezpieczeństwa (SSiB). Miały one pełnić służbę wartowniczą we wszystkich garnizonach niemieckiej armii. O ich powołaniu w Poznaniu decydowała miejscowa Rada Żołnierska, złożona wyłącznie z Niemców. Było oczywiste, że będzie ona przeciwna powoływaniu do tej służby Polaków. Paluch i Hulewicz, w eskorcie uzbrojonych bojowników POW, wtargnęli więc na posiedzenie Rady i zażądali miejsca w jej składzie dla siebie i dwóch kolegów. Gdy spotkali się z odmową… zdetonowali granat w sali obrad. Niemcy natychmiast zgodzili się na postawione warunki.
Mając wpływ na decyzje Rady Żołnierskiej, Paluch i Hulewicz rozpoczęli nabór Polaków do SSiB. W ten sposób do utrzymywanej przez niemieckie wojsko straży trafili m.in. członkowie nielegalnej POW i innych polskich organizacji. Dla zmylenia władz w Berlinie do SSiB zapisywano przede wszystkim Polaków o niemiecko brzmiących nazwiskach. Dzięki takim działaniom konspiratorzy nie tylko mieli pod kontrolą niemieckie oddziały stacjonujące w poznańskich fortach, ale mogli też szerzyć wśród nich demoralizującą propagandę, nakłaniając żołnierzy do dezercji i powrotu do domów. W krótkim czasie, na koszt Niemiec, Mieczysław Paluch zorganizował pod swoją komendą w Poznaniu i Wielkopolsce 3 tys. dobrze uzbrojonych i wyposażonych żołnierzy SSiB. Oddziały te odegrały kluczową rolę w pierwszych dniach powstania.
Paluch powołał także Tajny Sztab Wojskowy, który koordynował przygotowania do powstania. Stał się przywódcą bezkompromisowych poznańskich patriotów, z którym liczyć musieli się Korfanty i Naczelna Rada Ludowa.
Gdy 27 grudnia doszło w Poznaniu do niemieckich prowokacji i ataków, jako jedne z pierwszych na ulicach pojawiły się kompanie SSiB. Już na drugi dzień większość Poznania była w rękach powstańców, a Mieczysław Paluch wydał rozkaz rozpoczęcia walk na prowincji i odezwę namawiającą do wstępowania w szeregi powstańczych oddziałów.
Działania samozwańczego przywódcy powstania i jego sztabu zaskoczyły działaczy Naczelnej Rady Ludowej. Przerażenie polityków wzbudziła jego propozycja, by wypowiedzieć Niemcom „małą wojnę”. Obawiając się utraty wpływów, działacze NRL rozpoczęli działania zmierzające do odebrania Mieczysławowi Paluchowi władzy nad powstańczymi oddziałami. Takie właśnie były kulisy mianowania tymczasowym dowódcą powstania kapitana Stanisława Taczaka, a później przekazania dowództwa generałowi Dowborowi-Muśnickiemu. Komisarze NRL – Korfanty, Poszwiński i ks. Adamski nie mogli też wybaczyć Paluchowi, że publicznie zarzucił im tchórzostwo, uległość wobec Niemców i kunktatorstwo. Na początku stycznia 1919 r. oddziały SSiB zostały rozwiązane, a ich dowódca zdymisjonowany.
Mieczysław Paluch był jednak zbyt popularny wśród powstańców, by można się go było pozbyć. Został szefem sztabu płk. Kazimierza Grudzielskiego, dowódcy frontu północnego, najważniejszego i najbardziej zagrożonego niemieckim przełamaniem odcinka walk. Tam odniósł wiele zwycięstw, z których największym było rozbicie na początku lutego 1919 r. drugiej ofensywy niemieckiej. Paluch dokonał tego, mając do dyspozycji trzy razy mniej żołnierzy niż przeciwnik.
Chociaż odsunięty na drugi plan, nie stracił nic ze swojego zadziornego charakteru i żywiołowej wręcz niechęci do narzuconych autorytetów. Z tego powodu Mieczysław Paluch wszedł w konflikt z samym dowódcą Armii Wielkopolskiej, zarzucając mu, że został nim nie z racji wojskowych zasług, a w wyniku zakulisowych działań NRL. Jednak generał Dowbor-Muśnicki, znając popularność Palucha wśród żołnierzy, także nie odważył się usunąć go z wojska. Awansował go na kapitana i powierzył kolejne stanowiska.
Rok po zwycięstwie powstania wielkopolskiego Wojciech Korfanty zapomniał o dawnych urazach i ściągnął Mieczysława Palucha na Śląsk, gdzie przygotowywano kolejne powstanie. W sierpniu 1920 r. Wielkopolanin został jednym z głównych dowódców zwycięskiego drugiego powstania śląskiego. Paluch stanął następnie na czele Centrali Wychowania Fizycznego w Bytomiu. Oficjalnie miała ona promować wśród Polaków sport i zdrowy tryb życia, ale w rzeczywistości był to zakamuflowany sztab i ośrodek organizacyjny dla wojsk trzeciego powstania śląskiego. Wybuchło ono w maju 1921 roku i osiągnęło większość zaplanowanych celów.
Fot. NAC
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu