Wojciech Korfanty – mózg niepodległościowej konspiracji
U rodził się na Śląsku, w górniczej osadzie Sadzawka (obecnie Siemianowice Śląskie). Aby pierwszy raz przeczytać Pana Tadeusza potrzebował jeszcze słownika polsko-niemieckiego, jednak wkrótce sam zainicjował tworzenie tajnych kółek samokształceniowych, gdzie poznawano polską kulturę i literaturę. W czasach prowadzonej przez niemieckiego kanclerza Otto Bismarcka przymusowej germanizacji stał się jednym z jej największych przeciwników. W późniejszych latach, już jako polityk, Korfanty chodził po ulicy z psem wilczurem, który, jak mówił, był wytresowany tak, że „wyczuwał niemczyznę na kilkadziesiąt metrów”.
Po studiach filozoficznych i ekonomicznych w Berlinie i we Wrocławiu został członkiem prawicowej Ligi Narodowej. Współpracował z Romanem Dmowskim jako redaktor naczelny pisma „Górnoślązak” był skazany przez niemiecki sąd na karę więzienia za publikowane w nim artykuły. W Katowicach założył organ prasowy górnośląskiej endecji „Polak”, którego był redaktorem naczelnym i wydawcą. Po odejściu z endecji współtworzył powołane w 1909 roku w Poznaniu Polskie Towarzystwo Demokratyczne. Jego programem było połączenie sił wszystkich Polaków pod zaborem pruskim w celu obrony kultury, języka i narodowej odrębności.
Korfanty był wieloletnim posłem do niemieckiego Reichstagu oraz pruskiego Landtagu. 6 czerwca 1918 r. wygrał wybory uzupełniające do Reichstagu z niemal dwukrotną przewagą nad Benno Nehlertem. Zyskał nawet poparcie Niemców, mimo że opowiadał się za oderwaniem od Rzeszy Śląska, Wielkopolski i części Pomorza. Był już w tym czasie członkiem powstałego w 1916 roku w Poznaniu konspiracyjnego, międzypartyjnego Centralnego Komitetu Obywatelskiego. 11 listopada 1918 r. komitet ujawnił się jako Naczelna Rada Ludowa (NRL). Obradujący w Poznaniu od 3 do 5 grudnia 1918 r. w kinie Apollo Polski Sejm Dzielnicowy – liczące 1399 posłów przedstawicielstwo Polaków z Wielkopolski, Pomorza, Górnego Śląska, Warmii i Mazur oraz skupisk w Niemczech – uznał NRL za legalną polską władzę na terenach zaboru pruskiego. 6 grudnia Rada powołała Komisariat, czyli sześcioosobowy „rząd”, w skład którego Korfanty wszedł jako przedstawiciel Śląska. Od razu stał się jednym z najbardziej aktywnych działaczy NRL.
Chociaż wspierał powstawanie w Wielkopolsce zbrojnych polskich organizacji, sprzeciwiał się wybuchowi spontanicznego powstania. Był zwolennikiem zorganizowania polskiego zrywu obejmującego cały zabór pruski w celu odłączenia tych ziem od Niemiec. Nie wierzył jednak, podobnie jak inni politycy NRL, że sukces takiego powstania będzie możliwy bez wsparcia z zewnątrz. Dlatego przy współpracy z Komitetem Narodowym Polskim Romana Dmowskiego, uznawanym przez aliantów przedstawicielstwem Polaków na konferencji pokojowej w Paryżu, opracował plan, w który wtajemniczony został francuski marszałek Ferdynand Foch. Plan zakładał, że powstanie przeciwko Niemcom wybuchnie, gdy do Gdańska dotrze drogą morską wycofywana z Francji „błękitna armia” generała Józefa Hallera. Ta formalnie podporządkowana komitetowi Dmowskiego, 50-tysięczna, doskonale uzbrojona formacja miała wesprzeć zryw, który oprócz Pomorza miał objąć Wielkopolskę i Górny Śląsk. Plan został jednak odkryty przez Niemców i wykorzystany jako antypolski argument na międzynarodowym forum. Przeciwko tranzytowi armii Hallera przez Gdańsk zaprotestowała Wielka Brytania, niechętna osłabianiu Niemiec oraz tajnej polsko-francuskiej operacji.
W grudniu 1918 roku Wojciech Korfanty, podobnie jak reszta członków Naczelnej Rady Ludowej, stawiał więc na pokojowe, „traktatowe” rozwiązanie sprawy przyłączenia ziem zaboru pruskiego do Polski. Jednocześnie aktywnie działał na rzecz tworzenia polskich samorządnych rad ludowych oraz chroniących je organizacji samoobrony. Szybko zyskały one duże wpływy w Wielkopolsce i decydowały o wielu lokalnych sprawach w regionie.
Gdy w podróż do odrodzonej Polski wyruszył z Francji Ignacy Paderewski w towarzystwie przedstawicieli brytyjskiej misji wojskowej, Korfanty stanął na czele komitetu, który pojechał do Gdańska, by powitać gości i zaprosić ich do Poznania. Z pewnością równie ważna była dla niego wizyta w mieście wielkiego Polaka, przedstawiciela Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu, jak i Brytyjczyków, reprezentujących rząd niechętny oderwaniu ziem zaboru pruskiego od Niemiec. Organizując iście królewskie przyjęcie członkom misji, Korfanty liczył na zmianę ich stosunku do Wielkopolski. Nie spodziewał się jednak, że zaproszenie Paderewskiego do Poznania uruchomi lawinę niekontrolowanych wydarzeń.
Po wybuchu walk w Poznaniu i na prowincji Korfanty i inni członkowie NRL chcieli początkowo uspokajać sytuację i uniknąć eskalacji konfliktu z Niemcami. Gdy okazało się to niemożliwe, rada postanowiła przejąć polityczną kontrolę nad zrywem i doprowadzić do skupienia władzy wojskowej w rękach współpracujących z nią ludzi. W porozumieniu z Naczelnikiem Państwa Józefem Piłsudskim,rozpoczęto tworzenie jednolitej Armii Wielkopolskiej pod dowództwem generała Józefa Dowbora-Muśnickiego. Jednocześnie Naczelna Rada Ludowa przejmowała władzę cywilną i wojskową nad opanowanymi przez Polaków terenami.
Po zakończeniu powstania rozpoczęło się uzgodnione pomiędzy NRL a władzami w Warszawie stopniowe włączanie Wielkopolski w ramy odrodzonego państwa. Decyzją Sejmu Ustawodawczego 12 sierpnia 1919 r. powołano Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej, na czele którego stanął jeden z członków rady, Władysław Seyda. Tydzień później struktury NRL w Wielkopolsce uległy samorozwiązaniu. Rada nie przestała jednak działać na Górnym Śląsku, gdzie kluczową rolę w przygotowywaniu tam kolejnego powstania odegrał Wojciech Korfanty.
W 1920 roku został Polskim Komisarzem Plebiscytowym na Górnym Śląsku, którego przynależność – decyzją aliantów – miała zostać rozwiązana w wyniku głosowania. Korfanty żarliwie agitował za Polską. Po niekorzystnej dla Polaków interpretacji wyników plebiscytu stanął na czele trzeciego powstania śląskiego.
Fot. NAC
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu