Piosenka na wojnie
W świecie, w którym do władzy dochodzą populiści, muzycy wracają na front polityczny i społeczny. Także w Polsce
Kiedy w lipcu 2016 r. na konwencji Partii Republikańskiej w Cleveland oficjalnie ogłoszono start Donalda Trumpa w wyborach na prezydenta USA, tego samego dnia w tym samym mieście grupa Prophets Of Rage zagrała koncert-sprzeciw wobec polityki amerykańskich konserwatystów. Artyści otwarcie mówią, że nie godzą się na rasizm, dyskryminację, brak wolności oraz na polityczny populizm, którego ucieleśnieniem jest Donald Trump nazywany przez „Proroków Gniewu” – bo tak należy tłumaczyć nazwę kapeli – „demagogiem o pomarańczowej twarzy”. Kiedy kandydat republikanów jeździł po całym kraju z wyborczym hasłem „Make America Great Again” („Sprawmy, aby Ameryka znowu była wielka”), muzycy Prophets Of Rage wyruszyli w trasę koncertową pod konkurencyjnym szyldem: „Make America Rage Again” („Sprawmy, aby Ameryka znowu była wściekła”), dając do zrozumienia, że konieczna jest ostra reakcja na demoralizujące społeczeństwo obietnice Trumpa.
Członkowie amerykańskiej supergrupy – byli muzycy Rage Against The Machine, Audioslave, Public Enemy i Cypress Hill – określili ją jako „elitarną grupę zadaniową rewolucyjnych muzyków zdeterminowanych, by zmierzyć się z górą bzdur w roku wyborczym”. Ich artystyczny żywot nie skończył się jednak wraz z zaprzysiężeniem Trumpa, bo Prorocy Gniewu nadal punktują populistyczne pomysły polityków, opowiadają się za legalizacją marihuany (piosenka „Legalize Me”), walczą o ograniczenie prawa do posiadania broni (utwór „Pop Goes the Weapon”).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.