Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Uwierzyć we własną legendę

Fragment obrazu „Kampania francuska 1814” Jeana-Louisa-Ernesta Meissoniera z 1864 r.
Fragment obrazu „Kampania francuska 1814” Jeana-Louisa-Ernesta Meissoniera z 1864 r.
12 września 2019
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Ziemie polskie były dla Bonapartego tylko kartą przetargową w negocjacjach z mocarstwami, a polscy żołnierze – mięsem armatnim, i to nie zawsze wykorzystywanym w dobrej sprawie

Dał nam przykład Bonaparte...” – mamy go w hymnie, w dodatku w kontekście nadziei, zwycięstwa i wolności, więc nijak nie możemy go zignorować. Ale co można jeszcze powiedzieć o człowieku, o którym mówi się od ponad 200 lat? Historycy opisali i przeanalizowali wnikliwie nie tylko jego życie, karierę polityczną, metody dowodzenia na polu walki, ale też w zasadzie każdą parę bielizny, jaką kiedykolwiek nosił.

Wynika z tego, że do Napoleona wypada podejść nie tyle do strony faktów (te są znane), ile od strony emocji: niewielu ludzi sprzed wieków wciąż wywołuje tak szeroką gamę uczuć, od fanatycznej miłości do równie fanatycznej nienawiści. To jest ciekawe, świadczy bowiem o tym, że Bonaparte został zapamiętany nie jako człowiek, lecz jako postać symboliczna; jego niesławny upadek zbiegł się w czasie z pierwszą falą europejskich nacjonalizmów – a nawet przyczynił się do ich sukcesu. Każda zaś z tych narodowych ideologii wpisała cesarza Francuzów w swój system wartości jako bohatera (to przypadek polski) lub (częściej) jako demona. Oczywiście Napoleon także ciężko pracował na swój mit i wszelkimi środkami, dopóki się dało, wspierał jego trwałość.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.