Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ponad 2,74 mld zł na ratowanie życia pacjentów

15 marca 2013

Zdaniem ekspertów skoro nie można zwiększyć środków na system, trzeba zmienić sposób ich podziału

Po tragicznej śmierci dziecka, któremu nie udzielono na czas pomocy medycznej, rozgorzała dyskusja o systemie lecznictwa. Głos w dyskusji zabrał także premier Donald Tusk. Podkreślał, że rząd będzie chciał sprawdzić, czy nie sprawdziły się procedury, a może na ratownictwo medyczne przeznaczane jest w Polsce zbyt mało pieniędzy. Zdaniem premiera źródłem problemów nie jest jednak wysokość finansowania, bo biorąc pod uwagę całość wydatków na ochronę zdrowia w ostatnich latach, ratownictwo medyczne mogło liczyć na parasol ochronny.

- Szczególnie duże kwoty szły na wyposażenie i organizację systemu - podkreślał Donald Tusk.

Gdzie te pieniądze

Jak ustalił DGP, na świadczenia ratuujące życie zostaną przeznaczone znaczące kwoty. Łącznie około 2,74 mld zł.

Chociaż system jest zintegrowany, pieniądze docierają do niego kilkoma strumieniami - z budżetu państwa, NFZ, samorządów, a także UE. Większość (ponad 1,9 mld) w 2013 r. będzie pochodzić z publicznej kasy.

Zgodnie z ustawą z 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz.U. nr 191, poz. 1410 z późn. zm.) z tego źródła jest opłacana praca załóg karetek i lotniczych zespołów ratownictwa medycznego. Te pierwsze są finansowane z części budżetu, której dysponentem jest wojewoda. W 2013 r. na bieżące funkcjonowanie ambulansów zostanie wydane 1,83 mld zł. Natomiast śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego są dotowane bezpośrednio z budżetu ministra zdrowia, który w tym roku przeznaczy na ten cel ponad 92 mln zł.

Bardzo ważnym elementem systemu są szpitalne oddziały ratunkowe (SOR). Te z kolei są w całości finansowane przez NFZ. Na ich działalność fundusz wyda w tym roku ponad 81o mln zł.

Unijne ambulanse

Zgodnie z ustawą inwestycje związane z ratownictwem mogą dofinansowywać także samorządy. W praktyce po 2008 r. zakupy nowych karetek, remonty SOR oraz budowa lądowisk i centrów urazowych finansowane były głównie ze środków unijnych. Z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego zostało przeznaczone na te cele prawie 950 mln zł. Jednostki samorządu terytorialnego, aby otrzymać dotację i zrealizować inwestycje, musiały jednak dołożyć własne środki. Powiaty i województwa w ramach wkładu własnego wydały na ratownictwo co najmniej 50 mln zł. Dzięki dotacjom z UE zostały zakupione 322 ambulanse. Na bazie SOR zostało także utworzonych 13 specjalistycznych centrów urazowych, do których trafiają najciężej chorzy z wypadków. Dzięki unijnym środkom dostęp do lądowiska dla helikopterów zyskało także kolejnych 13 szpitali.

Zgodnie z założeniami systemu wszystkie jego jednostki muszą ze sobą współpracować i się uzupełniać. Skomplikowany system finansowania ratownictwa medycznego z różnych źródeł tego nie ułatwia. Jak ujawniła NIK w najnowszym raporcie, zdarzały się przypadki, kiedy wojewodowie spóźniali się z przekazywaniem dotacji na finansowanie zespołów ratownictwa medycznego oddziałom NFZ, co skutkowało koniecznością zapłaty odsetek. Dotacja celowa, jaką lokalne władze otrzymywały z budżetu państwa, nie była w ostatnich latach wydatkowana w całości na potrzeby ratownictwa medycznego. Oszczędności, które powstały w systemie w 2011 r. wskutek zakontraktowania przez NFZ karetek za niższą cenę niż planowano, minister finansów przeznaczył m.in. na opłacenie składki zdrowotnej oraz świadczeń osobom nieubezpieczonym.

Winny ryczałt

Zdaniem ekspertów zasady finansowania systemu można byłoby skorygować przy okazji noweli ustawy o PRM, którą przygotowuje resort zdrowia. Prace nad nią są na etapie uzgodnień wewnętrznych.

Jednak największe postulowane zmiany dotyczą nie zmian ustawowych, lecz kontraktowania SOR przez fundusz. Oddziały ratunkowe są opłacane na zupełnie innych warunkach, niż pozostałe jednostki w szpitalach. Fundusz nie płaci za udzielone świadczenia, lecz w rozliczeniach z SOR stosuje ryczałt dobowy. To powoduje, że borykają się one z problemami finansowymi.

- Pieniądze nie idą za pacjentem. Postulujemy, żeby świadczenia udzielane w SOR miały swoją wycenę, a NFZ uwzględniał ją w rozliczeniach ze szpitalami - podkreśla prof. Juliusz Jakubaszko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej.

Problem jest tym większy, że do SOR zgłasza się wiele osób, które w ogóle nie kwalifikują się do leczenia w tych oddziałach. W szpitalach skontrolowanych przez NFZ tacy chorzy stanowili od 30 proc. do nawet 80 proc. wszystkich przyjmowanych przez oddziały ratunkowe. Nie byli w stanie zagrożenia życia lub zdrowia i powinni korzystać z podstawowej oraz ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Wydatki na leczenie tych pacjentów obciążają SOR, a ryczałt, jaki dostają z NFZ, nie jest w stanie zrekompensować im poniesionych kosztów.

@RY1@i02/2013/053/i02.2013.053.183000600.802.jpg@RY2@

System Państwowego Ratownictwa Medycznego

Beata Lisowska

beata.lisowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.