Szczepionkowy kij i marchewka
Rząd uważa, że dziś największe efekty przy promocji szczepień można osiągnąć w oparciu o POZ-y. Trwają rozważania, na ile to ma być obowiązek, a na ile efekt zachęt finansowych. Na razie nie ma mowy o przymuszaniu obywateli do wkłuć
Jak słyszymy, ostateczne decyzje mogą zapaść w ciągu najbliższych dni. Z jednej strony chodzi o włączenie lekarzy ‒ zarówno tych w publicznych, jak i prywatnych placówkach ‒ w zachęcanie obywateli, głównie w wieku 60+, do szczepień. Z drugiej strony pojawiają się pomysły, by wprowadzić system gratyfikacji finansowych dla podmiotów leczniczych, które osiągną określone wskaźniki.
Nałożenie nowych obowiązków może się odbyć dwutorowo ‒ przez resort zdrowia i wojewodów. W niedługim czasie wszyscy wojewodowie mieliby wydać decyzje administracyjne. Ale ich zakres oddziaływania będzie ograniczony. ‒ Zdecydowana większość niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej (NZOZ) to prywatne przedsięwzięcia, w związku z tym decyzje wojewodów nie mogą ich dotyczyć. Dlatego w proces zaangażowany będzie resort zdrowia, który wyda im polecenia na podstawie przepisów covidowych ‒ wyjaśnia nasz rozmówca z rządu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.