Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Więcej na zdrowie? Niechętnie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Większość Polak ó w nie kwapi się do płacenia wyższych podatk ó w czy składek na zdrowie. Nawet gdyby dzięki temu wzrosła jakość świadczeń i skr ó ciły się kolejki. Takie wyniki przynosi sondaż United Surveys dla DGP i RMF FM. Pytanie zadaliśmy w kontekście planowanych przez rząd zmian w składce (co może pojawić się w Nowym Ładzie). Szczeg ó łowe wyniki badania pokazują pewne r ó żnice - najbardziej sprzyjają mu osoby w wieku 50-59 lat, a więc w szczycie aktywności zawodowej, jeszcze przed emeryturą. W tej grupie niemal połowa zgodziłaby się na podniesienie składki. Najmniejszy sens takich rozwiązań widzą najmłodsi - w grupie 18-29 lat przeznaczać więcej na zdrowie zgodziłoby się ok. 20 proc.

Wojciech Wiśniewski, ekspert z Public Policy, przekonuje, że zasadnicze pytanie dotyczy tego, czy po prostu nie chcemy płacić więcej, czy nie wierzymy, że będą pozytywne efekty takiego nakładu. - Innymi słowy czy państwo okaże się sprawcze. Zwiększanie obciążeń podatkowych w zasadzie od zawsze budziło sprzeciw społeczny - mówi Wiśniewski. I dodaje, że warto dostrzec, że według Eurostatu udział podatków w PKB rośnie szybciej od zdecydowanej większości państw Unii Europejskiej. Niestety Polacy w tym okresie nie odczuli poprawy dostępności usług publicznych, w tym ochrony zdrowia. - Trudno oczekiwać zatem, że opinia publiczna entuzjastycznie zareaguje na propozycję podwyższenia podatków, nawet w zamian za konkretne korzyści. Z tego powodu z ostrożnym optymizmem przyjmuję, że tylko co trzeci ankietowany odrzuca możliwość podniesienia podatków przeznaczanych na zdrowie - tłumaczy. Jego zdaniem jeżeli ustawa 6 proc. PKB na zdrowie przyniesie korzyści dla obywateli, odsetek sceptyków będzie malał.

Polski system ma jeszcze jeden kłopot. Finansowanie oparte jest na składce zdrowotnej, która składką jest jedynie z nazwy. W przeciwieństwie do składki emerytalnej czy rentowej nie ma tu żadnego związku między jej wysokością a efektami. Faktycznie więc to nie składka, ale liniowy podatek na zdrowie w wysokości 9 proc. dochodów ze specjalnymi wariantami ryczałtowymi dla przedsiębiorców i rolników. To tworzy problem degresji, czyli nierównego oskładkowania tych osób wobec np. pracujących na etacie. O ile więc z punktu widzenia państwa dobrze, że strumień wpływów na zdrowie jest wyodrębniony, to dla ludzi często on jest niezauważalny, kompletnie niezrozumiały, a często odbierany jako niesprawiedliwy. ©

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.