Niepewna przyszłość po COVID
Zbyt zdrowi dla szpitala, zbyt chorzy do domu. Ci pocovidowi pacjenci powinni trafiać do placówek typu ZOL czy ZPO. Te jednak za chwilę nie będą w stanie już ich przyjmować
fot. Michał Lepecki/Agencja Gazeta
Pacjenci trafiający do placówek są niesamodzielni, wymagają opieki, zwiększonej liczby badań i rehabilitacji oddechowej
Nawet trzy czwarte pacjentów trafiających dziś do specjalistycznych placówek finansowanych przez NFZ jak zakłady opiekuńczo-lecznicze (ZOL), zakłady opieki długoterminowej (ZOD) czy zakłady pielęgnacyjno-opiekuńcze (ZPO) to osoby, które przeszły ciężkoobjawowy COVID i były leczone w szpitalach. Wymagają dalszej opieki, leczenia i rehabilitacji. Problem w tym, że zakłady są na granicy wydolności.
Niedoszacowanie świadczeń i przeludnienie w tych placówkach sięga czasów sprzed pandemii. Teraz ‒ w obliczu wysokiej fali zakażeń i hospitalizacji ‒ nabiera nowego znaczenia. – Te zakłady są naturalnym miejscem pobytu dla pacjentów, którzy byli u nas tygodniami i nie nadają się, by dalsze leczenie przechodzić w domu – mówi ordynator warszawskiego szpitala. Identyczne głosy płyną z całego kraju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.