Walka z grypą może kosztować rząd 250 mln zł
Rząd zapewnia, że nie prowadził ze Szwecją żadnych rozmów w sprawie zakupu szczepionki przeciw wirusowi A/H1N1.
To, że Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła pandemię nie oznacza, że polski rząd ma obowiązek kupić szczepionki.
Jednym z warunków uruchamiania rezerw budżetowych jest ogłoszenie stanu nagłego, czyli np. epidemii.
Nie. Chodzi o to, żeby szczepionka była jak najbezpieczniejsza, a co za tym idzie jej producent wziął na siebie odpowiedzialność za ewentualne skutki uboczne.
Są one objęte klauzulą tajności i nie jestem upoważniony do przekazywania tych informacji, zwłaszcza że ja tych negocjacji nie prowadzę. Mogę jedynie powiedzieć, że czekamy na informację od firmy - mamy sprawdzoną szczepionkę i jesteśmy gotowi wprowadzić ją na rynek otwarty tak, żeby każdy obywatel mógł ją kupić i podjąć decyzję, czy chce się szczepić. To jest równoznacze ze wzięciem odpowiedzialności za swój produkt.
Tak. Chodzi przecież o bezpieczeństwo pacjentów.
Dotychczas żadna z firm takiej deklaracji nie złożyła.
Nie prowadziliśmy ze Szwecją żadnych negocjacji w tej sprawie.
Jest rezerwa ogólna w budżecie m.in. na takie wydatki.
Rząd przeznaczył dotychczas 2,5 mln zł na dofinansowanie sprzętu diagnostycznego dla wojewódzkich sanepidów. W przyszłości przeznaczy takie środki, jakie będą niezbędne.
Nie będę podawał konkretnych kwot, bo te mogą być bardzo różne w zależności od podjętych działań. Chodzi o to, żeby w sposób racjonalny używać instrumentów, które pomagają w walce z wirusem. Ich przykładem są leki. W listopadzie zostało przekazane do aptek 100 tys. opakowań tamiflu i tego leku już tam nie ma. Ludzie wykupili go na zapas. Teraz mamy zwiększoną liczbę zachorowań, a w aptekach są trudności z zakupem leków. Ale jest tam stopniowo dostarczany.
W aptekach jest 20 tys. opakowań tamiflu. W tym miesiącu trafi tam dodatkowe 100 tys. tego leku. W hurtowniach natomiast jest 38 tys. opakowań relenzy. Dodatkowe 50 tys. będziemy sprowadzać z Wielkiej Brytanii.
Leki z Wielkiej Brytani bedą dostępne na rynku, a rząd za to nie zapłaci.
Nie chce podawać konkretnych kwot. Równie dobrze może to być kilka milionów, a zakładając pesymistyczny scenariusz - nawet 250 mln zł i więcej.
Tak sądzę. Mam nadzieję, że za tydzień lub dwa nastąpi trwały spadek.
@RY1@i02/2009/240/i02.2009.240.183.007a.001.jpg@RY2@
Adam Fronczak, wiceminister zdrowia
Fot. Marek Matusiak
od 2008 roku pełni funkcję wiceministra zdrowia. Wcześniej był m.in. dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Skłodowskiej-Curie w Zgierzu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu