Liczba stacji sanitarnych powinna być zmniejszona
W budżecie na 2010 rok na działanie sanepidów zarezerwowano 767 mln zł. To wciąż za mało - przy ponad 300 stacjach środki te nie pozwalają ani na podwyżki dla pracowników, ani na dodatkowe inwestycje. Dlatego niezbędne są zarówno zmiany w ich działaniu, jak i ograniczenie liczby stacji.
DOMINIKA SIKORA
JAN ORGELBRAND
Mam nadzieję, że zostanie zachowana niezależność inspektorów sanitarnych w podejmowanych decyzjach. Dlatego nadzór merytoryczny i kierunki działania inspekcji będzie wyznaczał Główny Inspektor Sanitarny.
Tradycyjnie - braku pieniędzy. Działanie stacji sanitarnych od lat jest niedofinansowane. Ich fundusze kończą się mniej więcej w połowie roku. Dotychczas ich budżety były łatane dochodami własnymi stacji. Jednak możliwości ich uzyskania miały przede wszystkim te stacje, które posiadały laboratoria i mogły wykonywać odpłatne usługi. Wojewódzcy inspektorzy prowadzili także politykę wyrównywania budżetów. Teraz ta filozofia będzie musiała się zmienić, również w związku z nową ustawą o finansach publicznych. Wojewodowie będą musieli zmierzyć się również z oporem części pracowników, w tym niektórych działaczy związkowych, bojących się jakichkolwiek zmian. A zmiany są nieuchronne. Inspekcji potrzeba zarówno młodych, jak i starszych stażem pracowników. To gwarantuje modernizację pracy sanepidów.
To są pieniądze na wynagrodzenia i na działalność, czyli na prowadzenie nadzoru sanitarnego. To jest mniej więcej taki sam budżet jak w tym roku.
Wzrost wynagrodzeń będzie tylko taki, na jaki pozwoli budżet na 2010 rok. Chyba że wojewodowie zechcą dokonać podwyżek i zagwarantują na to dodatkowe środki. Jest faktem, że płace w inspekcji są niskie.
Ustawa kompetencyjna nie zmienia zasad zatrudnienia. Zmienia się organ założycielski, ale pracodawcą pozostaje ta sama stacja sanitarno-epidemiologiczna. Nie spodziewam się dużych zmian na stanowiskach powiatowych i wojewódzkich inspektorów sanitarnych. Co prawda zwalnianie i powoływanie ich przechodzi do kompetencji starosty lub wojewody, ale będzie możliwe tylko za zgodą odpowiednio wojewódzkiego lub głównego inspektora sanitarnego. Już mogę zapowiedzieć, że zgody na odwołania inspektorów będą udzielane wyłącznie w uzasadnionych przypadkach. Chodzi o stabilizację funkcji inspektora sanitarnego, o to, aby jego pięcioletnia kadencja mogła zostać przepracowana bez obaw o utratę stanowiska.
Zmiany w działaniu inspekcji wydają się nieuniknione. Wymusi je po prostu ekonomia. Ale nie należy tego robić pochopnie. Muszą one być dobrze przygotowane i poprzedzone wnikliwą analizą. Jedną z przyczyn obecnej złej sytuacji w sanepidzie jest nie tylko jego chroniczne niedofinansowanie, ale także nadmierna i nieracjonalna liczba powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych. Jest ich ponad trzysta. Znaczna część z nich to stacje bez laboratoriów, kilkunastoosobowe. Uważam za racjonalne, także z punktu widzenia bezpieczeństwa sanitarnego kraju, łączenie stacji w jednostki silne, wyposażone w laboratoria i potrafiące rzeczywiście odpowiadać za bezpieczeństwo sanitarne swojego regionu. Obliczam, że powinno ich być niewiele ponad 100.
@RY1@i02/2009/214/i02.2009.214.183.007a.001.jpg@RY2@
Jan Orgelbrand, zastępca GIS, mówi, że należy zmienić działanie sanepidów
Fot. Wojciech Górski
od 1 stycznia 2008 roku pełni funkcję zastępcy głównego inspektora sanitarnego. Wcześniej pracował w Ministerstwie Zdrowia w Departamencie Pielęgniarek i Położnych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu