Przy skutecznej terapii większość pacjentów nie musiałaby brać zwolnień lekarskich z pracy
KLARA KLINGER:
JAN DOBROGOWSKI*:
Płaci za to całe społeczeństwo. Ekonomiczne koszty złego leczenia są bardzo wysokie. Podam przykład: jedną z najczęstszych przyczyn zwolnień lekarskich są bóle kręgosłupa. Jeżeli schorzenie jest źle leczone, zwolnienie się przedłuża, a państwo - z naszych podatków - płaci za każdy dzień nieobecności chorego w pracy. Tak samo jest z migrenami, które często wyłączają ludzi z życia na kilka dni w miesiącu. Przy dobrej terapii chorzy nie musieliby brać zwolnienia.
Przede wszystkim on, ale nie tylko. W Polsce marnowane są też pieniądze NFZ. Przecież jeżeli ból pooperacyjny jest źle leczony, pobyt chorego w szpitalu się przedłuża. Jeśli doba w szpitalu kosztuje ok. 250 zł, a pobyt średnio przeciąga się o kilka dni, to wychodzi, że NFZ płaci za jedną osobę prawie tysiąc złotych. Proszę sobie wyobrazić, jakie to koszty przy setkach pacjentów!
Nie, wręcz odwrotnie. NFZ właśnie odebrał świadczenia psychologiczne w poradniach leczenia bólu. A depresja to jeden z problemów, który dotyka pacjentów z przewlekłym bólem i skutkuje absencją w pracy. Jednak w NFZ usłyszałem, że jeżeli ktoś ma problemy psychiczne, to niech się uda do psychiatry.
Odpowiednie instytucje muszą pokusić się o wyliczenie, ile budżet państwa traci na źle leczonym bólu. Może wtedy zmieniłoby się podejście do terapii przeciwbólowych i zostałyby one uwzględnione w wycenach NFZ.
@RY1@i02/2009/180/i02.2009.180.183.009b.101.jpg@RY2@
Spula/REPORTER
Jan Dobrogowski
szef Polskiego Towarzystwa Badania Bólu
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu