W tym roku zostaną zahamowane inwestycje w szpitalach
- Udało się, bo jeśli jest wola samorządu, czyli właściciela szpitala, i zgoda załogi, jedyną przeszkodą może być sposób gospodarowania tych, którzy realizują kontrakt. Rola dyrekcji nie jest więc decydująca.
- Wykonanie kontraktów oraz koszty zależą przede wszystkim od dobrej woli, wiedzy, wyobraźni i odpowiedzialności rzeczywistych wykonawców, czyli lekarzy zatrudnionych w szpitalu. Nie ma jednak żadnej relacji pomiędzy wynikami finansowymi placówki medycznej a oczekiwaniami płacowymi. Rola dyrektora konsekwentnie osłabiana sprowadza się do szukania kompromisów między oczekiwaniami personelu medycznego a twardymi prawami ekonomii.
- Placówki, przede wszystkim powiatowe, które przekształciły się w ostatnich latach w spółki prawa handlowego, były w katastrofalnej sytuacji finansowej. W przypadku likwidacji ich zadłużenie obciążało organy założycielskie. Po przekształceniu w spółkę dokonywano w nich optymalizacji zatrudnienia, wymiany kadry kierowniczej, likwidowano deficytowe oddziały itd. Ostatnio przekształcenia przeprowadzają szpitale, które nie mają strat i wykonują specjalistyczne, wysokopłatne procedury. Najważniejszą motywacją do tego jest poszukiwanie partnerów, tzw. inwestorów strategicznych. Nie chcą oni jednak inwestować w szpitalach, bo NFZ zawiera kontrakty na miesiąc, trzy lub sześć miesięcy, a w biznesie nikt nie akceptuje takiej krótkowzroczności.
- W 2003 roku dokończyliśmy w Ostrzeszowie proces usamodzielnienia się podstawowej opieki zdrowotnej oraz części poradni specjalistycznych. W większości polskich powiatów i miast, szczególnie w Wielkopolsce, przeprowadzono to już w 1999 roku. Sukcesem tej prywatyzacji była optymalizacja zatrudnienia i uruchomienie zależności między kosztami działalności a dochodami placówek medycznych realizujących kontrakt z NFZ i ich pracowników. Takich relacji nie ma w większości szpitali publicznych. A bez stworzenia mechanizmów rynkowych ich przekształcenie w spółki może się nie udać.
- Dyrektorzy SP ZOZ też zadają sobie to pytanie. Są listy oczekujących na świadczenia kontrolowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Decyzja o przyspieszeniu np. zabiegu byłaby w interesie pacjenta. Korupcja jest bowiem tam, gdzie nie można wykonać go np. prywatnie. Nie ma jej w szpitalach niepublicznych realizujących również kontrakty z NFZ. Innym rozwiązaniem powinno być egzekwowanie od lekarzy rodzinnych pokrywania kosztów części badań diagnostycznych pacjentów, których kierują do szpitali. To należy do ich kompetencji. Dotychczasowa praktyka zwiększa bowiem liczbę hospitalizacji i kosztów w szpitalach.
- Pozbawiła ona, głównie powiatowe placówki, środków na inwestycje. A trzeba dostosować szpitale do wymogów rozporządzenia ministra zdrowia wynikającgo z przepisów unijnych. Jest na to czas tylko do końca 2012 roku. Jest dużo do zrobienia a czasu coraz mniej.
Fot. Arch.
Henryk Siciński, dyrektor Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Ostrzeszowie
lekarz pediatra, wyróżniony w konkursie Lider 2008 Roku w Ochronie Zdrowia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.