Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Szpitalne opłaty pod kontrolą

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Opłaty pobierane od pacjentów w szpitalach muszą wynikać z rzeczywistych wydatków ponoszonych przez placówki. Na początek rzecznik praw pacjenta proponuje resortowi zdrowia urealnienie dopłat za porody rodzinne.

Brak wystarczających środków na świadczenia zdrowotne.

Ten problem również się pojawia, zwłaszcza w kontekście nieprawidłowości w prowadzeniu list osób oczekujących na zabiegi. W takiej sytuacji tłumaczymy pacjentom, że są przepisy, które dokładnie regulują zasady ich prowadzenia.

Jest ich kilkanaście.

Też mam takie sytuacje. Jedno z moich wystąpień dotyczyło bulwersującej sprawy sterylizacji pacjentki, której dokonano bez zgody kobiety. Miałam okazję rozmawiać na ten temat z ministrem zdrowia. Powiedziałam, że tzw. kwestionariusz zgody na przeprowadzenie zabiegu powinien być bardziej precyzyjny. Pani minister przyznała mi rację. Wystąpiłam więc o zmianę przepisów. Uzyskałam odpowiedź, że kwestionariusz jest przygotowany właściwie. Ponowiłam swój apel i mam nadzieję, że uzyskam inną odpowiedź.

Oczywiście. Nawet moje wystąpienia mają taki charakter. Przecież występując do resortu zdrowia zaznaczam, jakie moim zdaniem przepisy należałoby zmienić.

Pracujemy nad nią. Wystąpiłam do resortu zdrowia z zapytaniem o możliwość wprowadzenia stałych opłat pobieranych w przypadku porodów rodzinnych. One muszą być adekwatne do ponoszonych przez szpital kosztów. Obecnie często tak nie jest.

Jeżeli nie takie same, to powinny opierać się na rzeczywistych wydatkach, jakie szpital ponosi przy udzielaniu takiego świadczenia.

Jeszcze nie dostałam odpowiedzi. Ale resort przygotował projekt rozporządzenia w sprawie standardów okołoporodowych.

Wydaje mi się, że raczej nie. Porody nie powinny odbywać się w domu, chyba że w ich trakcie byłaby zapewniona opieka i lekarza, i położnej. Poród domowy może bowiem stanowić zagrożenie dla kobiety.

Z takiej możliwości, jeżeli już, powinny korzystać wyłącznie kobiety, których cała ciąża przebiegała bez powikłań.

Przede wszystkim mogą na bieżąco reagować na sygnały ze strony pacjentów. Oczywiście jest ich za mało. Obecnie jest ich 20. Docelowo powinno być 50. Na to jednak brakuje pieniędzy.

Na warunki lokalowe. Najczęściej są to sygnały od pacjentów, którzy przebywają w placówkach położonych w starych budynkach.

Rzadko. Sprawą, która dominuje wśród skarg, jest stosowanie przymusu bezpośredniego. Jeszcze dwa lata temu zdarzało się wypisywanie przez lekarzy formularzy potwierdzających konieczność jego zastosowania in blanco, czyli bez badania pacjenta.

Zdarza się, ale coraz rzadziej. Chciałabym, żeby widzieli oni w nich swoich partnerów, a nie osoby, które wytykają tylko błędy.

Nie, ale osoby te będą pracować w biurach skarg i interwencji.

Pacjent będzie mógł tam złożyć skargę na działanie świadczeniodawcy, ale jeżeli uważa, że jego prawa są łamane, to powinien zgłosić się do mojego biura.

@RY1@i02/2010/022/i02.2010.022.183.006a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Krystyna Kozłowska, funkcję rzecznika praw pacjenta pełni od października 2009 r. Wcześniej była dyrektorem Biura Praw Pacjenta Ministerstwa Zdrowia

funkcję rzecznika praw pacjenta pełni od października 2009 r. Wcześniej była dyrektorem Biura Praw Pacjenta Ministerstwa Zdrowia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.