Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Ministra zdrowia czekają porządki

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jacek Paszkiewicz: NFZ nie jest przygotowany do wejścia w życie ustawy refundacyjnej. Jej realizacja oznacza zatrudnienie kolejnych 100 osób i zakup całkiem nowego programu. Potrzeba na to dwóch lat

Prezesa nie powołuje minister zdrowia.

Z reguły było to związane ze zmianami w rządzącej koalicji.

Nie.

Pani minister wprowadziła kilka ważnych ustaw, zmian legislacyjnych. W takiej sytuacji, niezależnie od dobrych intencji, trudno było uniknąć popełnienia błędów. Dlatego, przypuszczam, nowy minister skupi się na porządkowaniu pewnych kwestii.

Chociażby związanych rozporządzeniami koszykowymi. Obecnie są one nowelizowane. Tego nie powinno robić się w październiku, listopadzie. Akty te określają nie tylko wykaz świadczeń, za które płaci NFZ, ale także warunki ich wykonywania. Stanowią więc podstawę do rozpoczęcia procesu kontraktowania usług na 2012 r. Jeżeli nie ma ich ostatecznej wersji, NFZ nie może ogłosić konkursu. W efekcie umowy ze świadczeniodawcami będą podpisywane w samej końcówce roku.

Procedura konkursu ofert w oddziałach już jest spóźniona. Na jej przeprowadzenie potrzeba 6 tygodni. Kolejny tydzień na odwołania. Dobrze jest mieć jeszcze 14 dni na ewentualne rokowania, po to żeby taką szansę mieli ci, którzy z powodów losowych nie mogli złożyć oferty lub została odrzucona. Jakkolwiek by liczyć, potrzebujemy dwóch miesięcy, żeby spokojnie podpisać kontrakty. My tego czasu już nie mamy.

Mimo tych wszystkich problemów jak na razie nie widzę powodów do aneksowania umów.

Ale nie można robić z tego reguły. Podstawową metodą zawierania umów ze świadczeniodawcami są konkursy. Zakładam, że może być tak, że będzie trzeba o trzy czy pięć dni przedłużyć umowy, ale tylko w pojedynczych województwach.

To jednak nie jest dobry pomysł. Po pierwsze, jestem przeciwny temu, żeby agencja wykonywała ekspertyzy za pieniądze płatnika. W Niemczech również taka agencja funkcjonuje, tylko że tam koszty wyceny świadczenia pokrywa ten, kto zgłasza w tej sprawie wniosek. Ponadto mianowanie jej prezesa przez resort zdrowia spowoduje powielenie błędów, z jakimi mamy do czynienia w przypadku już działającej Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM), która zajmuje się rekomendowaniem świadczeń jako gwarantowanych, za które płaci NFZ.

Wielokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której rada konsultacyjna, czyli ciało, które wypowiada się na temat zasadności finansowania danego świadczenia, wydawała opinię negatywną, a prezes agencji rekomendację pozytywną. Powstaje więc pytanie, czy kryteria, jakimi się kierował, były na pewno merytoryczne.

Obawiam się, że skoro sposób podporządkowania i mianowania będzie podobny jak w przypadku AOTM, to trudno będzie mówić o samodzielności w podejmowaniu decyzji. Moim zdaniem zamiast budować nową agencję, należałoby bazować na tej, która już jest, i tylko zagwarantować jej niezależność od nacisków politycznych.

Tak. Prezes agencji i tak musi ocenić relację ceny świadczenia do jego efektywności. Jeżeli już to robi, to mógłby jednocześnie rekomendować jego wycenę.

Ale AOTM też może do tego doprowadzić.

Moim zdaniem trzeba pogodzić się z niezależnością pewnych instytucji w państwie. Po to się zresztą je buduje.

NFZ nie chce niczym rządzić. Trzeba starać się szukać kompromisu. Jeżeli NFZ ma się zachowywać tylko jak płatnik, a do takiej roli chce go sprowadzić resort, to wtedy np. problem nadwykonań można rozwiązać w ciągu godziny. Pytanie tylko, czy będzie to rozwiązanie akceptowalne. Bo ono oznacza obniżenie ceny świadczeń szpitalnych np. o 5 proc.

Trzeba by z koszyka świadczeń gwarantowanych wykreślić część obszarów świadczeń. Dopiero to stworzy przestrzeń do powstania systemu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Skoro obecnie za wszystkie świadczenia i tak płaci NFZ, to od czego mamy się doubezpieczać?

Kupiłaby pani ubezpieczenie od kolejki? Bo ja nie.

Przestrzeni do dodatkowych ubezpieczeń jest wiele. Można wydzielić np. opiekę długoterminową, rehabilitację, lecznictwo uzdrowiskowe, stomatologię. Tylko tego nie można zrobić teraz wobec 60-latków. To mogłaby być oferta adresowana do młodych ludzi. Ale oni muszą mieć pewność, że doubezpieczając się w tym zakresie teraz, za lat czterdzieści będą faktycznie mieli zapewnioną taką opiekę.

Uważam, że tak. Pod warunkiem, że podejmie taką decyzje w 2012 r. Można wybrać takie świadczenia, które nie są związane z ratowaniem życia, leczeniem szpitalnym. Można zastanawiać się, czy np. NFZ powinien finansować wszystkim w takim zakresie leczenie uzdrowiskowe.

Ale skoro resort zdrowia ma projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach, to liczę na to, że jest gotowy również do zmian w koszyku. Wejście w życie takiej ustawy ma sens, jeżeli Polacy doubezpieczą się na kwotę miliarda złotych. Dopiero wtedy można mówić o masowości produktu, a firmy ubezpieczeniowe będą w stanie stworzyć dobrą ofertę dla klientów.

Nie jest. Choćby dlatego, że resort zdrowia nie wydał jeszcze żadnych rozporządzeń do ustawy. NFZ ma posiadać wiedzę na temat sprzedaży każdego leku, następnie te dane przetwarzać i przekazywać do resortu zdrowia. Tylko że to wymaga nowych pracowników oraz oprogramowania. Z naszych kalkulacji wynika, że realizacja wymogów ustawy refundacyjnej oznacza zatrudnienie kolejnych 100 osób. Wymaga również zakupu całkiem nowego oprogramowania, a nie rozszerzenia aplikacji, na których pracujemy. Uważam, że stworzenie go potrwa około dwóch lat.

To, kiedy przekroczymy budżet, na pewno będziemy wiedzieć.

W zasadzie ustawa nie daje nam w takiej sytuacji wyboru.

Ustawa nie przewiduje żadnych rozwiązań w przypadku takiej sytuacji.

Nie. Ustawa refundacyjna nie wprowadza żadnych zmian do dotychczasowej praktyki kontrolerskiej NFZ.

Myślę, że ustawowe przepisy w tej kwestii mogą wydawać się lekarzom nieprecyzyjne.

Teraz też muszą.

Ci lekarze nie musieli i dalej nie będą musieli podpisywać umów.

Jedynie w prywatnej praktyce.

Do 1 lipca 2012 r. Do 1 stycznia NFZ musi podpisać je z aptekarzami. I to jest większy problem.

Sprawa podziału środków funduszu zapasowego jest niesłychanie prosta. Art. 118 ustawy o świadczeniach zdrowotnych określa jednoznacznie, że środki na następny rok w którymkolwiek z oddziałów wojewódzkich NFZ nie mogą być niższe niż w roku poprzednim. A w tym roku, po podziale planowanych pieniędzy według nowego algorytmu, Mazowsze - zresztą jako jedyne - miało ujemny bilans, i to w wysokości ponad 400 mln zł. Decyzja prezesa NFZ mogła być w tej sytuacji jedyna - wyrównanie nakładów - i taką podjąłem. Dodam jeszcze, że wcześniej obietnicę w tej sprawie złożyła Mazowszu pani minister Kopacz i potem, konsekwentnie, tę decyzję zaakceptowała. Nie miał też do niej zastrzeżeń minister finansów.

@RY1@i02/2011/218/i02.2011.218.18300060b.803.jpg@RY2@

Fot. wojciech górski

Jacek Paszkiewicz, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Rozmawiała Dominika Sikora

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.