Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Szpitalne spółki nie zarobią po godzinach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

SPRZĘTU kupionego za dotacje UE nie można używać do leczenia pacjentów komercyjnych - potwierdza resort infrastruktury. To uderzy w zdrowotną reformę

Szpitale publiczne, które za unijne fundusze wyremontowały i wyposażyły swoje oddziały, po przekształceniu się w spółki nie będą mogły ich wykorzystywać do leczenia prywatnych pacjentów. Gdyby to zrobiły, złamałyby unijne prawo, a tym samym musiałyby zwrócić dotacje z UE. Teraz zastanawiają się, czy takie przekształcenie im się opłaci. Jeśli odpowiedź będzie brzmiała nie, reforma służby zdrowia w jednej z najważniejszych części się nie uda.

Problem może dotyczyć co trzeciego szpitala - tyle wzięło pieniądze z Unii. Na modernizację wydały już 2,5 mld zł, do 2013 roku będzie to prawie 3,5 mld zł.

Maria Ilnicka-Mądry, dyrektor Kliniki nr 1 w Szczecinie, opowiada, że z unijnych dotacji jej placówka dostała 8,8 mln zł. Za pieniądze buduje od podstaw klinikę laryngologii. Planuje budowę lądowiska dla helikopterów. - Aż trudno uwierzyć, że będą mogły być wykorzystywane do leczenia pacjentów NFZ, ale już nie tych komercyjnych czy z wykupionymi prywatnymi polisami - mówi. Jeszcze nie zapadła decyzja, czy jej placówka zostanie przekształcona, czy nie.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego potwierdza w liście do "DGP", że wykorzystanie przez szpital sprzętu czy infrastruktury dofinansowanej ze środków unijnych w celu świadczenia usług odpłatnych spowodowałoby "udzielenie pomocy publicznej bez podstawy prawnej". Taki zakaz obowiązuje co najmniej przez pięć lat od zakończenia inwestycji.

Resort zdrowia dodaje, że placówki, które starały się o dofinansowanie z UE, były o tym informowane.

Jednak dyrektorzy szpitali, z którymi rozmawialiśmy, nie kryją zaskoczenia. Twierdzą, że rząd nie informował ich o tym unijnym zakazie.

- Chcemy starać się o pieniądze z UE na zakup sprzętu. Skoro ma to nam zamknąć drogę do jego komercyjnego wykorzystywania, to wolimy nie zmieniać formy prawnej - irytuje się Tomasz Skura, dyrektor szpitala powiatowego w Nowym Mieście (mazowieckie).

Bo to właśnie możliwość przyjmowania pacjentów komercyjnych, którzy zapłacą z własnych pieniędzy np. za wykonanie rezonansu czy USG, miała być nagrodą i finansowym usprawiedliwieniem zmiany formy prawnej.

Zaniepokojone są także samorządy. Szpitale podkarpackie, najbardziej zadłużone w kraju, też korzystają ze środków unijnych. Dziesięć z nich marszałek chciał przekształcić. - Idea reformy lecznictwa miała zachęcać do zmian, a nie je blokować - komentuje Sławomir Miklicz, marszałek woj. podkarpackiego.

W tej sytuacji optymistyczne założenia Ministerstwa Zdrowia, że za dwa lata nawet 40 proc. szpitali będzie już spółkami, mogą okazać się jego kolejną mżonką.

Beata Lisowska

Dominika Sikora

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.