Lekarze nie mają czasu na wypełnianie Niebieskich Kart
Przemoc w rodzinie
Niejasne przepisy i brak pieniędzy za wypełnianie kilkustronicowych dokumentów to główne argumenty, którymi samorząd lekarski broni się przed zarzutami o niewszczynanie procedury pomocy dla osób doświadczających przemocy domowej.
Z praktyki gminnych zespołów interdyscyplinarnych wynika bowiem, że najniższy odsetek przesyłanych do nich Niebieskich Kart stanowią te pochodzące od przedstawicieli służby zdrowia. Tymczasem na podstawie znowelizowanych w 2010 roku przepisów ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U. nr 180 poz. 1493 z późn. zm.) obowiązek wypełnienia formularzy, w przypadku uzasadnionego podejrzenia jej zaistnienia, mają nie tylko pracownicy pomocy społecznej i policji, ale też oświaty, gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych oraz właśnie służby zdrowia.
Na problem ten zwrócił też uwagę Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. Wystąpił w tej sprawie do Macieja Hamankiewicza, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL), wskazując m.in. na konieczność podjęcia przez samorząd lekarski pilnych działań dyscyplinujących i uświadamiających medyków o nałożonym na nich obowiązku.
Prezes NRL uważa jednak, że obecne przepisy nie są w ogóle dostosowane do praktyki pracy lekarzy i na żadnym etapie nie były konsultowane z ich samorządem.
- Procedura Niebieskiej Karty jest bardzo czasochłonna, a wypełnienie jej druku zajmuje według naszych obliczeń 40 minut. Natomiast kontrakty podpisywane z NFZ powodują, że lekarze są dokładnie rozliczani ze swojego czasu pracy, liczby pacjentów i udzielonych świadczeń zdrowotnych - tłumaczy Maciej Hamankiewicz.
Dodaje, że nie jest też jasne, czy lekarz w sytuacji gdy zgłosi się do niego osoba pokrzywdzona, powinien przerwać przyjmowanie pozostałych pacjentów, co może spowodować, że część z nich mimo umówionej wizyty nie zostanie przez niego przyjęta, czy wypełnić Niebieską Kartę poza godzinami swojej pracy. Ponadto w związku z ogólnym zapisem do stosowania procedury zostali zobowiązani wszyscy lekarze, np. przyjmujący w poradni kardiochirurgicznej oraz dentyści.
- Kolejną kwestią, która nie została rozstrzygnięta, jest kwestia finansowania pracy lekarza w ramach procedury. Mimo kierowania przez nas w tej sprawie pism do Ministerstwa Zdrowia, nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi - podkreśla Maciej Hamankiewicz.
Michalina Topolewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu