Zmieni się szef, zmieni polityka NFZ
Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiada, że odwołanie szefa funduszu to dopiero początek przebudowy funkcjonowania tej instytucji. Jak twierdzi, priorytetem ma być pacjent, a nie oszczędności
To oficjalna wersja wydarzeń, którą prezentuje Ministerstwo Zdrowia po złożeniu wniosku o dymisję Jacka Paszkiewicza. Dlatego z entuzjazmem tę decyzję przywitało środowisko lekarskie, które liczy na zakończenie konfliktu w sprawie recept. A właśnie spór na linii NFZ - lekarze uważa się za jeden z głównych powodów odwołania Paszkiewicza.
Minister zdrowia w styczniu wycofał się z zapisanych w ustawie refundacyjnej kar dla lekarzy wypisujących recepty osobom nieuprawnionym.Jak twierdzą zaś lekarze, kary te wróciły w umowach, które przesłał im NFZ. Zapowiedzieli więc na 1 lipca protest. Odwołanie szefa NFZ traktują teraz jako próbę załagodzenia sporu.
- Decyzja ministra zdrowia jest słuszna. Ale to tylko wstęp do dalszego działania. Teraz oczekujemy, jako związek, że minister Arłukowicz unieważni decyzję prezesa NFZ o umieszczeniu we wzorze umów na wystawianie recept na leki refundowane zapisu o karach finansowych za przepisanie ich nieuprawnionym osobom - mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL. I dodaje: - Bez tego odwołanie okaże się wydmuszką i nie uda się nam porozumieć.
I może mieć rację, że to gest w stronę lekarzy. Potwierdzałyby to słowa wiceminister zdrowia Agnieszki Pachciarz, odpowiedzialnej w resorcie za nadzór nad funduszem, która w wywiadzie dla DGP mówiła, że wszystkie przesłane przez ministerstwo uwagi do zapisów, które znalazły się we wzorze umów, jakie lekarze mają podpisywać z funduszem, pozostały bez odpowiedzi. Próbami dyscyplinowania prezesa funduszu było wytoczenie mu przez resort aż 9 postępowań administracyjnych.
To niejedyny konflikt. Resort zarzuca też Paszkiewiczowi nieudolność w kontraktowaniu, szczególnie świadczeń z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Wymogi określone przez NFZ spowodowały, że część poradni została zamknięta. Innymi zastrzeżeniami ze strony resortu zdrowia były różne wyceny tych samych zabiegów w różnych częściach Polski. Zapewne nowy prezes NFZ zmieni stanowisko funduszu w tej sprawie. Bo jak uważa minister zdrowia, z obecnym szefem NFZ zmiany były nie do przeprowadzenia.
Eksperci zastanawiają się jednak, czy kolejne zamieszanie pozytywnie wpłynie na przeprowadzanie reform. Tym bardziej że przed NFZ kolejne bardzo trudne zadanie: wprowadzenie programów lekowych. Do końca czerwca powinny zostać zawarte kontrakty ze szpitalami na leczenie bardzo drogimi lekami chorób, które znalazły się w specjalnych programach. Do tej pory były w programach terapeutycznych, teraz miałyby przejść do programów lekowych. Jednak nie wiadomo, czy NFZ zdąży, bo część oddziałów jeszcze nawet nie ogłosiła konkursów. Tyle że wina akurat w tej sprawie leży też po stronie resortu zdrowia - za późno wydał rozporządzenie w sprawie chemioterapii, na podstawie którego szef funduszu określa warunki podpisywania umów.
Nowy prezes musi więc szybko podejmować decyzje. Nie będzie mu łatwo, bo mimo poparcia ze strony lekarzy decyzja Bartosza Arłukowicza podzieliła środowisko służby zdrowia. - Wniosek ministra Arłukowicza jest nie na miejscu. Robi się z Jacka Paszkiewicza kozła ofiarnego, bo ministerstwo w ten sposób chce tuszować swoje zaniedbania - mówi Andrzej Sośnierz, były prezes NFZ, członek PJN. Dodaje, że kompetencje NFZ są ograniczone, ale jak przychodzi co do czego, to wymaga się od NFZ podejmowania kluczowych decyzji. - To ewidentnie resort zdrowia zawalił kwestię np. chemioterapii. Rozporządzenie, na podstawie którego NFZ określa warunki kontraktowania, ukazało się za późno - tłumaczy Sośnierz.
Podobnego zdania jest jeden z byłych pracowników Ministerstwa Zdrowia. Twierdzi, że źle przygotowane rozporządzenia ministerstwa miały być realizowane przez NFZ. - W ten sposób wsadzało się fundusz na miny, a teraz poświęca się go dla ratowania mocno nadszarpniętego wizerunku - mówi były urzędnik. To jednak tylko część opinii, wielu uważa bowiem, że Arłukowicz postąpił słusznie, kończąc w ten sposób konflikt z Paszkiewiczem. - Polityka NFZ była nastawiona tylko na poszukiwanie oszczędności, i to w bardzo krótkoterminowym wymiarze. Pacjent się nie liczył - mówi jeden z byłych pracowników NFZ.
W tle sporu pojawił się podtekst polityczny. Obecny szef NFZ był mianowany przez poprzedniczkę Arłukowicza Ewę Kopacz. Moment, w którym minister zdrowia wystąpił z wnioskiem - tuż przed Euro - nie jest korzystny i spora część polityków PO była nim zaskoczona. Premier też nieco się zdystansował, podkreślając, że zaakceptuje wniosek, jeśli zostanie podtrzymany przez ministra. Arłukowicz wniosek podtrzyma, bo w ten sposób buduje swoją pozycję. Ale prawdziwym testem jego siły będzie wybór nowego szefa NFZ.
PRAWO
Kto odwołuje
Premier odwołuje prezesa funduszu na wniosek ministra zdrowia, po zasięgnięciu opinii Rady NFZ. W przypadku rażącego naruszenia obowiązków ustawowych premier może odwołać szefa NFZ bez zasięgania opinii rady. W takim przypadku premier powierza kierowanie funduszem jednemu z zastępców prezesa NFZ.
Prezesa funduszu powołuje też premier spośród osób wyłonionych w drodze konkursu, na wniosek szefa resortu zdrowia, po zasięgnięciu opinii Rady NFZ.
Stanowisko prezesa NFZ może zajmować osoba, która m.in.:
— ma wykształcenie wyższe magisterskie lub równorzędne w zakresie prawa, ekonomii, medycyny, organizacji ochrony zdrowia lub zarządzania;
— ma wiedzę z zakresu spraw należących do właściwości funduszu;
— ma co najmniej 6-letni staż pracy, w tym co najmniej 3-letni staż pracy na stanowisku kierowniczym;
— ma kompetencje kierownicze.
@RY1@i02/2012/102/i02.2012.102.00000030b.807.jpg@RY2@
Plan finansowy Narodowego Funduszu Zdrowia na 2012 rok
Spór NFZ - lekarze to zdaniem wielu osób główny powód odwołania Paszkiewicza
Dominika Sikora
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu