Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy szturmują in vitro

1 lipca 2018

Zdrowie

W ciągu pierwszego miesiąca do programu leczenia niepłodności finansowanego przez Ministerstwo Zdrowia zapisało się blisko 3 tys. par. Już wiadomo, że nie wszystkie się do niego dostaną. Jak na razie zakwalifikowało się ponad 1 tys. par, czyli 40 proc. wszystkich, które w tym roku mają szansę na leczenie opłacane z pieniędzy publicznych.

Problemem, na który skarżą się pacjenci, jest nie tylko ogromny tłok. Pojawił się również nieformalny wymóg dodatkowych, odpłatnych badań, po to by sprawdzić, czy pary kwalifikują się do programu. Przyczyna tego nowego wymogu jest klarowna: już po zakwalifikowaniu klinika nie może pobierać za nic opłat. Dlatego jedyną szansą, by dodatkowo zarobić, jest czas przed kwalifikacją. Lekarze tłumaczą, że chodzi o sprawdzenie stanu zdrowia pacjentów.

Placówki, które nie były przyzwyczajone do systemu publicznego, miały z kolei problem z weryfikacją ubezpieczenia pacjentów.

- Wątpliwości dotyczyły tego, jakie dokumenty potwierdzają ubezpieczenie - mówi Grzegorz Mrugacz z kliniki Nasz Bocian w Białymstoku. W placówce publicznej wystarczy numer PESEL, by lekarz online sprawdził, czy pacjent jest ubezpieczony.

Zgodnie z wytycznymi resortu do końca 2013 r. z programu in vitro może skorzystać 2,5 tys. par. W ciągu trzech lat ma ich być 15 tys.

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.