Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Tworzenie prawa wymaga odwagi

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rozpoznanie schorzenia stanowi jedynie wierzchołek góry lodowej. Takim nawiązaniem do Roberta Logana posłużył się prof. Cezary Włodarczyk (Uniwersytet Jagielloński) w czasie konferencji zorganizowanej przez Uczelnię Łazarskiego, której celem było zdefiniowanie głównych problemów finansowych systemu lecznictwa, a także przedstawienie konkretnych rozwiązań. Stwierdzenie prawdziwe szczególnie w kontekście naszego rodzimego podwórka. Zwłaszcza jeżeli przyjrzeć się skutkom już wprowadzonych zmian prawnych przez resort zdrowia i tym dopiero zapowiadanym. Chociażby ustawa o działalności leczniczej, która miała być lekiem na większość bolączek systemu. O sukcesie trudno mówić. Tak wynika z raportu przygotowanego przez kancelarie PwC, Domański Zakrzewski Palinka oraz Instytut Organizacji Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego. W dwóch głównych obszarach niewiele zmieniła.

Po pierwsze, konkurencja między podmiotami leczniczymi. Tu dalej obowiązuje wolnoamerykanka. Nie ma mowy o żadnej koordynacji. Samorządy, z różnych względów, nie są gotowe na ograniczenie liczby podległych sobie placówek. Wychodzą z założenia, że skoro miały 10 szpitali, to tyle samo musi być przekształcone w spółki. I nieważne, że takie działanie przeczy logice ekonomii i nie ma szans powodzenia. Zmiana formy prawnej nie jest bowiem żadną receptą dla tych placówek, które mają startować z długiem. Poza tym powoduje rozdrobnienie pieniędzy NFZ. W efekcie wszyscy uczestnicy gry są niezadowoleni z wysokości kontraktu na leczenie.

Po drugie, marnotrawstwo systemowe. Grzech zaniechania w tym przypadku polega na tym, że autorzy ustawy o działalności leczniczej zatrzymali się w połowie drogi. Zamiast w momencie jej przygotowywania (rok 2010, uchwalenie w 2011 r.) wyraźnie zapisać możliwość wykonywania komercyjnych świadczeń przez publiczne szpitale, dalej brnęli w populistyczny zakaz pobierania opłat. Ten błąd resort próbuje naprawić teraz. Tyle że efekt może być opłakany. Co z tego, że szpitale będą mogły leczyć ubezpieczonych odpłatnie, skoro na starym sprzęcie. Bo raczej nie na tym nowoczesnym zakupionym ze środków unijnych. Pieniądze z UE to nic więcej jak pomoc publiczna. A ta nie ma prawa służyć komercyjnym celom. Pytanie, kto w takiej sytuacji będzie zainteresowany wykupieniem dodatkowej polisy zdrowotnej. I wracając do słów prof. Włodarczyka: bardzo duża część potrzeb jest ukryta, trzeba odkryć to, co nieznane. Szkoda, że za zaniechania ustawodawcy płacą pacjenci.

@RY1@i02/2013/114/i02.2013.114.183000500.803.jpg@RY2@

Dominika Sikora zastępca redaktora naczelnego

Dominika Sikora

zastępca redaktora naczelnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.