Pacjenci płacą więcej, ale mają lepsze leki
Ochrona zdrowia
Na ustawie refundacyjnej najbardziej zyskał NFZ, a stracili chorzy i rynek farmaceutyczny.
Tak wynika z raportu podsumowującego dwa i pół roku działania ustawy refundacyjnej przygotowanego przez związek firm farmaceutycznych Infarma. Fundusz w ciągu dwóch lat wydał na leki refundowane o ok. 3,1 mld zł mniej niż zakładał. Pacjenci w 2013 r. dopłacili zaś do nich więcej o 700 mln zł niż w 2010 r.
Zaoszczędzonych pieniędzy NFZ nie przeznaczył w całości na nowe terapie, jednak dostęp do innowacyjnego leczenia się polepszył. W tym okresie refundacją NFZ zostało objętych 47 nowych substancji, z czego 29 innowacyjnych. Skorzystało z nich 15 tys. pacjentów.
- To nadal niewiele, bo przeznaczono na innowacyjne terapie 200 mln zł, czyli 2 proc. wszystkich wydatków na leki - mówi Stanisław Bogusławski z firmy Sequence analizującej rynek leków.
Kolejnym paradoksem jest to, że choć ogólne wydatki pacjentów na medykamenty kupowane w aptekach wzrosły, to ich dopłaty do tych produktów, które są refundowane, spadły aż o 500 mln zł. Ale do reszty leków dopłacili aż 1,2 mld zł. To efekt przepisywania ich przez lekarzy ze 100 proc. odpłatnością, ale z drugiej strony także efekt wzrostu cen leków bez recepty.
- Grupą poszkodowanych są m.in. chorujący przewlekle - przyznaje Bogusławski. Z danych wynika, że w 2013 r. cukrzycy dopłacali do każdego opakowania średnio o blisko 12 zł więcej niż w 2012 r. Przy lekach antypsychotycznych ta różnica wynosiła ponad 10 zł., u chorych na astmę i POChP zaś - 7 zł.
Z badań socjologa prof. Janusza Czapińskiego wynika, że wejście nowych przepisów uderzyło w grupę najbardziej potrzebujących: rencistów, rodzin niepełnych i mieszkańców wsi.
- Kłopotem nie jest to, że ustawa drenuje kieszenie chorych, ale że ograniczyła dostępność do leków z powodów ekonomicznych - mówi prof. Janusz Czapiński. Z deklaracji badanych Polaków wynika, że 17 proc. chorych zrezygnowało z zakupu leków z powodów finansowych. Ale w grupie rencistów i tych z najniższymi dochodami takich osób było 40 proc.
- Mamy świadomość, że zdarzają się takie sytuacje. Ale to nie jest efekt braku dostępności, tylko niewiedzy. W bardzo wielu miejscach chorzy nie otrzymują informacji o możliwości zamiany leku na tańszy odpowiednik - tłumaczy wiceminister zdrowia Igor Radziewicz- -Winnicki. Jego zdaniem leki, które są potrzebne do ratowania życia i utrzymania dobrej kondycji zdrowia są refundowane, a średnia dopłata chorych wynosi 10 zł.
Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że z 4285 produktów refundowanych 795 jest dostępnych za darmo, blisko 1500 z dopłatą w wysokości od 3,20 zł do 15 zł, a kolejne 700 z odpłatnością pacjenta wynoszącą ponad 15 zł.
Eksperci wskazują jednak jeszcze inny problem, który pojawił się jako efekt uboczny ustawy. Wielu farmaceutyków nie ma w aptekach.
- Co z tego, że wypiszę zamiennik, jeżeli nie można go nigdzie zdobyć. Nazywamy je "leki duchy" - mówi lekarz Marek Balicki, były minister zdrowia.
Klara Klinger-Kosmala
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu