Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyższa wycena procedury nie zagwarantuje znieczulenia

27 czerwca 2018

Jest za mało anestezjologów - ostrzega dr Wojciech Puzyna, dyrektor szpitala św. Zofii w Warszawie

Ministerstwo planuje podnieść wycenę porodów. To umożliwi stosowanie znieczulenia na życzenie pacjentek?

To mało realne. Jest za mało anestezjologów. Poza tym należałoby zmienić przepisy, zwłaszcza rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych. Wynika z niego, że w szpitalach o pierwszym stopniu referencyjności nie ma obowiązku posiadania anestezjologa w obrębie bloku porodowego. Taki zapis dotyczy drugiego i trzeciego stopnia referencyjności, czyli szpitali, w których odbywają się porody podwyższonego i wysokiego ryzyka. To oznacza, że tylko ok. 20 proc. placówek jest częściowo gotowych na wprowadzenie znieczulenia na życzenie.

Mogą zatrudnić specjalistę.

Poród to nie zabieg planowany. Wie pani, ile to rocznie kosztuje? Zapewnienie pełnej dostępności anestezjologa to 1 mln zł dla placówki w Warszawie.

To jak to rozwiązać?

Osobno wyceniać poród, osobno znieczulenie. Obecnie wszystko jest ryczałtem, więc każdy poród jest wyceniany na jednakową kwotę ok. 1800 zł, niezależnie od tego, czy jest to cesarskie cięcie, czy było podane znieczulenie i jak długo trwał. NFZ, wyliczając cenę, zakłada, że 15 proc. porodów to cięcia cesarskie i 7 proc. znieczuleń. Tymczasem w niektórych województwach mamy ponad 40 proc. cesarskich cięć. Odsetek znieczuleń w niektórych szpitalach przekracza 40 proc., a w innych - przy tej samej stawce finansowania - nie ma ich wcale.

Ile trzeba by było zapłacić za znieczulenie?

Około 500 zł. W prywatnych placówkach taka usługa kosztuje ok. 900 zł. A naturalne porody - bez lekarza - są tam wyceniane na 6 tys. zł. Różnica jest ogromna.

NFZ woli tego nie wyceniać, żeby szpitale nie zachęcały do brania znieczulenia...

Jeżeli będzie ta sama cena za wszystkie rodzaje porodu, to wykonywanie znieczulenia będzie nieopłacalne. Przerabialiśmy to w socjalizmie.

Zaznaczacie na waszej stronie internetowej, że istnieje możliwość bezpłatnego znieczulenia...

Udało się zaoferować bezpłatne znieczulenia. Ale są one możliwe tylko wtedy, gdy anestezjolog jest dostępny. To bywa trudne, mamy średnio 20 porodów na dobę, więc może on być akurat obecny przy cesarskim cięciu. Dlatego niedobór personelu będzie stanowił barierę. Szczególnie w placówkach wielospecjalistycznych oraz tych niższego stopnia. Rozporządzenie może więc okazać się martwe. Tym bardziej że większość szpitali ma nadwykonania, które nie są płacone.

Jak to? Przecież porody są nielimitowane...

Ale już limitowane jest np. żywienie pozajelitowe noworodków czy przetaczanie im krwi. Ja mam niezapłacone 600 proc. tych świadczeń. Skąd więc jeszcze wziąć pieniądze na znieczulenie?

@RY1@i02/2014/132/i02.2014.132.000000300.802.jpg@RY2@

KRZYSZTOF KALIŃSKI

Wojciech Puzyna, dyrektor szpitala św. Zofii w Warszawie

Rozmawiała Klara Klinger

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.